DESIGN


INTELIGENTNA
BIŻUTERIA

fot. Arkadiusz Jankowski

Marcin Nowak jest młodym designerem, absolwentem łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Specjalizuje się w projektowaniu biżuterii w technice 3 D, z czym wiąże się realizowana przez niego praca doktorska. Firmę Novvak Jewellery, którą prowadzi wraz z tatą Ryszardem oraz bratem Rajmundem, doceniono ostatnio – statuetką i nagrodą pieniężną ufundowaną przez Ministerstwo Gospodarki – za konsekwentny i dynamiczny rozwój wzornictwa z uwzględnieniem najnowszych technologii oraz promowanie nowych minerałów w biżuterii.

 

QUALITY MAGAZINE: Benvenuto Cellini, słynny XVI-wieczny złotnik i pisarz, autor autobiografii i podręcznika złotnictwa stwierdził, że każdy kto osiągnął w swoim życiu coś wartościowego powinien o tym napisać. Co by Pan chciał napisać o sobie, jako designer? Czy praca w szlachetnym materiale, jakim jest złoto, oprawianie drogocennych kamieni do czegoś zobowiązuje?

MARCIN NOWAK: Przed kilkoma tygodniami otrzymaliśmy nagrodę Ministra Gospodarki, i to jest po części uwieńczenie naszego trudu. To, co robimy nie jest łatwe. Ta nagroda daje nam siłę i jest bodźcem do dalszych działań. To jest dopiero początek mojej drogi, jest za wcześnie żebym mógł mówić o swoich osiągnięciach. Projektowanie jest moja pasją. Jest to także mój sposób na życie. Chciałbym, żeby marka, którą stworzyłem wspólnie z tatą Ryszardem oraz bratem Rajmundem była zapisem mojej historii, tym co po mnie zostanie.

Jestem drugim pokoleniem złotników. Do jubilerstwa nie trafiłem przypadkowo. Wychowałem się od dziecka w pracowni złotniczej. W wieku 5-6 lat lutowałem, robiłem jakąś biżuterię. Nigdy tata mnie nie naciskał, żebym szedł w tym kierunku, ale to było we mnie i wybrałem tę drogę idąc na Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi.

Gdy zaczynałem studia nie było jeszcze na uczelni projektowania 3 D, sam zainwestowałem w program na trzecim roku. Uczelnia zaproponowała mi na piątym roku otwarcie pracowni. Zacząłem się w to zagłębiać. Kieruję swoich studentów w stronę projektową, designerską, tak aby nie musieli jedynie tworzyć biżuterii artystycznej dla galerii ale żeby mogli pracować w firmach projektowych. Staram się pokazywać im, że można w naszym kraju tworzyć biżuterię wysokiej jakości, dobrze zaprojektowaną, i nie sprzedawać jej jak ziemniaki na wagę. My nie sprzedajemy na wagę, my sprzedajemy jakość.

Środowisko ludzi zajmujących się w szerokim kontekście jubilerstwem jest bardzo hermetyczne. My długo na to pracujemy, jesteśmy drugim pokoleniem, ojciec dał nam fundament, natomiast sami podróżujemy po całym świecie, Hong Kong, Las Vegas, zdobywamy szerokie kontakty, wchodzimy w środowisko międzynarodowe, do którego z ulicy nie da się wejść. Rok temu poznaliśmy np. w Hong Kongu właściciela kopalni kamieni szlachetnych, z którym nawiązaliśmy współpracę. To są pasjonujące historie, które rodzą się dzięki podróżom.

 

 

QM: Co mówi o człowieku biżuteria? Czy jest ona językiem komunikowania pewnych treści? Czy jest dobrem luksusowym, wyznacznikiem naszej pozycji społecznej, znakiem mówiącym innym, kim my jesteśmy?

M.N.: Uważam, że biżuteria mówi bardzo dużo o człowieku. Jeżeli np. kobieta nosi biżuterię subtelną, to mówi to coś o niej. Myślę, że zależy to od jej charakteru. Kobieta, która jest pewna siebie nie potrzebuje nakładać tuzina łańcuszków czy wielu pierścionków na rękę. Zakładając coś skromnego, delikatnego, gustownego, bardzo dobrze zaprojektowanego też mówi o swoim statusie bardzo wyraźnie. Najprostszym przykładem może być obrączka na palcu, która przemawia do nas jasnym komunikatem. Nawet pierścionek zaręczynowy coś nam komunikuje.

W dzisiejszych czasach wiele mówi nam marka wyrobu, jest ona bardzo znacząca w biżuterii. Jeżeli mówimy o biżuterii modowej, załóżmy jakiejś plastikowej, kolorowej, to noszą ją ludzie bardziej odważni, nie boją się. Śmiałość i kolor mają znaczenie, ludzie w ten sposób mogą zaszaleć, manifestować przełamywanie stereotypów estetycznych.

QM: Jak połączyć nowoczesną technologię z estetyką współczesnego wzornictwa? Co jest zasadą budowania pięknego wyrobu jubilerskiego, konstrukcja czy może ornamentyka, geometria, formy organiczne? Projektuje Pan biżuterię w technice 3 D. Jest Pan wykładowcą akademickim, przekazuje Pan młodym ludziom wiedzę, doświadczenie. Pracuje Pan nad doktoratem. O czym traktuje Pana rozprawa doktorska?

M.N.: Rozwój technologii, maszyn, programów do projektowania traktuję tylko i wyłącznie jako narzędzie. Ono może poszerzyć możliwości projektowania i możliwości produkcyjne. Uzyskujemy coś, co ręcznie byłoby bardzo ciężko wykonać. Zawsze projektując w programie 3 D staram się tworzyć takie rzeczy, które ręcznie są prawie niemożliwe do wykonania bądź całkowicie niemożliwe.

Z kolei przedstawiając projekt klientowi tworzymy wizualizację. Pokazujemy różne kamienie, bogate wykończenie płaszczyzn. To jest dodatkowe narzędzie, które daje nam możliwość oddania jakiejś wizji a klient dostaje to, czego tak naprawdę oczekiwał.

Jeśli chodzi o drugą część pytania, konstrukcja czy ornament, to powiem tak – na etapie, na którym jestem bardziej interesuje mnie jednak konstrukcja i forma geometryczna. W tym też głównie się specjalizuję otwierając doktorat. Mało jest w tym odniesień do dekoracji. Głównie jednak konstrukcja. Tematem doktoratu jest biżuteria ażurowa w oparciu o projektowanie parametryczne, techniki generatywne.

Najprościej ujmując można to porównać do konstrukcji sklepienia Złotych Tarasów. Taka struktura jest obecna głównie w architekturze. To jest trend, który interesuje mnie od wielu lat. Doktorat jest kontynuacją moich zainteresowań z czasu studiów magisterskich. Projektowanie parametryczne polega na tym, że na określoną bryłę wpisuje się zdefiniowany skrypt, który za pomocą pewnych zmiennych parametrów przekształca całą konstrukcję. Jestem w fazie początkowej poszukiwań. Inspiruje mnie architektura, takie postacie jak Zaha Hadid czy Frank Gehry.

QM: Pierścionek z duszą. Jak Pan to widzi? Czym się kierować szukając czegoś wartościowego w biżuterii.

 

M.N.: Dla mnie pierścionek z duszą, to jest pierścionek który będzie miał wartość dodaną, niekoniecznie dla szerszej publiczności. Może on stanowić niezwykłą wartość dla dwóch wybranych osób. Dlatego my, projektując nasze wzory siadamy spokojnie z klientem i rozmawiamy o nim, o jego życiu, o jego wybrance, jeśli jest to pierścionek zaręczynowy. Tworzy się pewnego rodzaju więź, w czasie której klient opowiada nam o tej drugiej osobie. Każdy z naszych wzorów jest personalizowany, i to jest dla mnie ta dusza ukryta w designie. Przyszedł kiedyś do nas klient, w trakcie rozmowy wyszło, że pasją jego i jego wybranki jest nurkowanie. Stworzyliśmy pierścionek, którego motywem przewodnim jest rafa koralowa. Tworząc ten pierścionek nie chciałem żeby to było takie oczywiste, uzyskany efekt był możliwy wyłącznie w wydruku 3 D, nie da się tego powielić w produkcji masowej. Zaprojektowany ażur był tak delikatny, że powstało wyjątkowe, małe kunsztowne dzieło sztuki.

QM: Jak kształtuje się polski rynek luksusowej biżuterii w stosunku do tego, co dzieje się w świecie? Czy ten kunszt jubilerski może być jakąś lokatą kapitału? Nasze mamy, babcie zawsze gdzieś w domu tego złota trochę miały.

M.N.: Polski rynek biżuterii luksusowej rozwija się bardzo dynamicznie. Zmienia się to głównie dlatego, ponieważ coraz więcej osób pragnie mieć coś wyjątkowego o wysokiej lub po prostu o wyższej jakości niż mogą Klienci znaleźć w standardowej ofercie u większości jubilerów. Do nas przychodzą klienci bardziej świadomi. Wyedukowani estetycznie nie wybierają zwykłych kamieni naturalnych, tylko te najwyższej jakości. Ich kolor, czystość mają dla nich znaczenie.

Coraz więcej klientów pyta o drogie, wyjątkowe, kolorowe diamenty, co u nas w Polsce w ogóle nie jest znane, natomiast one są, istnieją i my je promujemy. Taki kolorowy diament to jest niewątpliwe rarytas.

Myśląc o inwestycji w design to trzeba mówić o inwestycji w markę. Marka podnosi cenę. W Polsce brakuje firmy, za którą stoi projektant. Jest wielu projektantów, którzy tworzą dla galerii bądź dla sieciówek i nie są to ludzie tak znani jak np. w świecie mody. To dopiero się kształtuje.

My dążymy do tego, żeby być taką pierwszą firmą – projektantem, która będzie znana. Ja rozróżniam działalność artystyczną od designerskiej. Pomimo mojej łączności z Akademią Sztuk Pięknych jestem jednak bardziej po stronie designerskiej niż artystycznej. My mówimy o naszej biżuterii, że jest inteligentna. Ona jest dla osób, które mają świadomość tego czego chcą i za co płacą, doceniając oryginalny pomysł w odpowiedniej oprawie. Jest w niej myśl. Konstrukcja jest myślą. To są inteligentne formy.

Rozmawiał: dr Jerzy Walkowiak

 

 

ZAMYKAM SIĘ
W ŚWIECIE BRYŁ I FORM

 

 

Aleksandra Przybysz jest absolwentką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych – kierunek architektura wnętrz. Jest młodą utalentowaną projektantką biżuterii. Jej prace wyróżniają się wyraźnymi odniesieniami do form architektonicznych. Jest to jej wyraźny znak rozpoznawczy.

 

QUALITY MAGAZINE: Jest Pani niespełnionym architektem czy spełnionym designerem projektującym biżuterię?

Aleksandra Przybysz: Moja droga do projektowania biżuterii była zawiła. Urodziłam się w Gorzowie Wielkopolskim. Do Poznania przyjechałam na studia. Przez 5 lat kształciłam się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza - kierunek gospodarka przestrzenna. Jednak czułam, że to nie jest moje miejsce, a poczucie niespełnienia narastało. Długo i starannie szukałam swojego miejsca w sztuce. Znaczące miejsce w moim rodowodzie artystycznym stanowiło projektowanie mebli i malarstwo sztalugowe. Rozpoczynając naukę architektury wnętrz uświadomiłam sobie w pełni, że chcę zajmować się projektowaniem i że miłość do estetyki ma dla mnie fundamentalne znaczenie. Miała być duża architektura, przestrzeń, wnętrza i formy przemysłowe, ale ku mojemu zaskoczeniu skończyło się na skondensowanej w formie biżuterii. Moje zdziwienie i zachwyt z odnalezionej drogi były ogromne, nie sądziłam, że tak potoczą się moje losy.Wydaje mi się, że w biżuterii odnajduję harmonię. Wiele czasu spędziłam w pracowni, poznając narzędzia i materiały oraz doskonaląc technikę. Myślenie formą pozostało, a architektoniczne odwołania w złotnictwie stały się wyraźnym znakiem rozpoznawczym mojej autorskiej marki ALE.

Stworzyłam swoją markę, aby mieć całkowitą swobodę artystyczną. Siedząc przy stole złotniczym odnajduję spokój, zamykam się w świecie brył i form i robię, to co lubię najbardziej – tworzę niespotykane formy i kształty w zgodzie z własną estetyką. Moje konstrukcje zawsze odznaczają się precyzją wykonania i wysoką jakością. Oprócz architektury, niewyczerpanym pokładem inspiracji jest dla mnie moda. Biżuteria ALE. dopełniała już kolekcje Macieja Zienia, Edyty Pietrzak, Eweliny Klimczak i Magdy Hasiak. Mam ogromną wiarę w przyszłość polskiego designu, którego jestem reprezentantką i wysoko cenię polską twórczość.

 

 

QM: Czym charakteryzuje się wykreowana przez Panią marka?

A.P.: ALE. to moja autorska marka biżuterii, Tworzenie każdej kolekcji rozpoczynam od pracy z białą kartką papieru. Dokładnie tak, jak robiłam to składając papierowe modele budynków i elewacji na zajęciach z projektowania architektonicznego. Począwszy od prostych zagięć i załamań, poprzez miękkie zawijania, skręcenia oraz cięcia, tworzę biżuteryjne wzory w abstrakcyjnym duchu . Nadaję trójwymiarową formę dwuwymiarowej powierzchni. Efektem są stalowe serpentyny, srebrne bransolety inspirowane japońską sztuką origami, czy nieoczywiste połączenia kolorowej pleksi z metalami, które przypominają mondrianowskie zabawy geometrią.

W tworzeniu biżuterii najistotniejszy jest dla mnie odważny pomysł, dobry projekt i najwyższej jakości wykonanie. Cieszę się, że mogę ją oddać w ręce kobietom, które wiedzą, że biżuteria może być sposobem na wyrażenie siebie i konstruowanie swojego wizerunku codziennie od nowa.

QM: Jakie znaczenie ma dla Pani miejsce, w którym Pani pracuje, otaczająca Panią przestrzeń, jej klimat?

A.P.: Projektuję i wykonuję swoją biżuterię w pracowni w centrum Poznania, w eklektycznej kamienicy zaprojektowanej przez poznańskiego architekta Rogera Sławskiego. Showroom i pracownia – to właśnie tutaj powstają wszystkie kolekcje ALE. To przestrzeń, w której nie tylko projektuję i wykonuję moją biżuterię, ale także miejsce, gdzie przy dobrej kawie mogę zaprezentować swoje prace. W showroomie można obejrzeć, przymierzyć i kupić biżuterię nie tylko z najnowszych, ale także z poprzednich kolekcji. Opowiadam klientom z jakich materiałów jest zrobiona, jakie techniki wykorzystuję do jej produkcji. A za drzwiami showroomu znajduje się serce mojej pracowni – magiczny warsztat złotniczy.

QM: Nad czym Pani obecnie pracuje?

A.P.: Aktualnie promuję kolekcję AIR, ażurowe i dynamiczne formy inspirowane nowoczesnymi bryłami takimi jak pekiński stadion olimpijski, czwarta liniia budapesztańskiego metra czy Serpentine Gallery w Londynie.

 

Rozmawiał: dr Jerzy Walkowiak

 

 

 www.aleconcept.com

 

 

 

 

YUDASHKIN

agresywna elegancja

 

tekst i foto: Jerzy Walkowiak

 

 

 

Rosjanin Valentin Abramowicz Yudashkin należy do światowej czołówki uznanych kreatorów mody.  Jego wybitne krawiectwo mieści się zarówno w konwencji Haute couture jak i  Pret–a–porter. Jako designer projektuje odzież, buty, porcelanę, biżuterię, okulary. Zaprojektował ubrania dla rosyjskiej reprezentacji olimpijskiej, uniformy pracowników rosyjskich linii lotniczych Aerofłot oraz mundury dla armii rosyjskiej.

 

Taki już zwyczaj mają krawcy, pierwsza rzecz - muszą klienta obejrzeć.    

                                                                                                 Mikołaj Gogol „Szynel”     

 

 

Pierwszą grupę kreacji najsłynniejszego współczesnego rosyjskiego kreatora mody, Valentina Yudashkina, stanowią te uderzające interesującymi zestawienia kolorystycznymi jak też wyszukaną harmonią form i tkanin. Na szczególną uwagę zasługują także te, w których dominuje paleta barw w ciepłej tonacji - czerwienie, róże, kremowe odcienie żółci. Odnaleźć też można zestawienia barwne oparte o silne kontrasty temperaturowe, fioletowy z zielenią czy oliwkowy z granatem. W deseniach tkanin Yudashkin rozmalowuje się, widzimy więc abstrakcyjne formy geometryczne: koliste, pasowe, niekiedy są to ostrokąty z dominantą w postaci czarno błękitnego rdzenia. Można doszukiwać się w tych malarskich fascynacjach Yudashkina wyraźnego inteligentnego odniesienia do obrazów i kreacji jego wielkiej poprzedniczki, Rosjanki żydowskiego pochodzenia, Soni Delaunay, która lata artystycznej świetności spędziła w Paryżu. Tkaniny Yudashkin traktuje reliefowo, uzyskując przestrzenny efekt drapowania szat, z licznie marszczącymi się fałdami w partii kobiecego torsu., historycznie mocno obecne w rzeźbie barokowej. Tendencja ta ujawnia doskonałe zawodowe wykształcenie Yudashkina, swobodnie i finezją odwołującego się do wiedzy na temat dawnych strojów zdobytej podczas studiów w Moskwie na kierunku projektowania ubioru. Jego twórcze zainteresowania koncentrowały się na stroju historycznym.

 

 

O ile wyraźną stylistyczną dominantą  części jego kreacji jest niemal fowistyczna - dzika feria barw, o tyle w drugiej części odnajdujemy kobiece stroje, dla których myślą przewodnią stało się „spojrzenie okiem jubilera”. Zmysł wzroku widzów Yudashkin syci lśnieniem, bogactwem i  niezwykłym wyrafinowaniem w doborze tkanin, form, dodatków i detali zestawianych pod kątem tworzenia efektów świetlnych, odbijania światła i jego rozpraszania. Powierzchnie o różnych stopniach  świetlistości skontrastowane są miejscami pochłaniającymi światło. Wszystko to na żywych pulsujących ciałach przechadzających się po wybiegach modelek. Ruch ciał tych pięknych kobiet wzmaga intensywność doznań wzrokowych widzów. Modelki Yudashkina są niemal obleczone w światło.

Yudashkin urodził się 14 października 1963 roku w rejonie Moskwy. Od dziecka uwielbiał rysować i malować. Wykazywał zainteresowanie strojami, co w owych latach Związku Radzieckiego nie było popularne wśród chłopców, przez co wiele ryzykował narażając się na różne przykre doświadczenia. Po ukończeniu szkoły średniej podjął studia w Moskwie na kierunku związanym z projektowanie ubioru i makijażem. Przez fakt, że był praktycznie jedynym mężczyzną na roku  otoczenie nie cierpiało go. Był to dla niego ciężki okres, ale studia ukończył z wyróżnieniem.

 

 

Swoją karierę zawodową rozpoczął w okresie pierestrojki, gdy Związek Radziecki otwierał się na nowe tendencje. Projektował stroje dla Raisy Gorbaczow. Stał się lubiany i promowany w swoim kraju i na świecie. Jego prace były eksponowane w tak prestiżowych muzeach na świecie jak: Louvre, Muzeum Mody w Paryżu, Kalifornijskie Muzem Mody w Los Angeles, Metropolitan Muzeum w Nowym Jorku czy Państwowe Muzeum Historyczne w Moskwie. Yudashkin należy do najbardziej prestiżowych stowarzyszeń projektantów światowej mody.