STUDIA

PODYPLOMOWE

- moda czy konieczność?

 

Tekst: dr Ewa Listopadzka


Uczelnia Techniczno – Handlowa
im. H. Chodkowskiej

 

Studiowanie na studiach podyplomowych, jako element nieustannego kształcenia, stało się bardzo modne. To również sposób na pokazanie, iż jest się osobą ambitną i ciągle poszukującą.

 

 

W Polsce studia podyplomowe może rozpocząć każdy absolwent legitymujący się dyplomem ukończenia uczelni wyższej- może więc być to zarówno licencjat jak też inżynier, magister czy równorzędny. Na większości kierunków nie ma wymogów dotyczących wykształcenia podstawowego. Dzięki temu, przykładowo, na studiach podyplomowych tj. Grafika Komputerowa studiować może zarówno pielęgniarka jak i absolwent prawa. Studia podyplomowe to szansa na rozszerzenie wiedzy, umiejętności i kompetencji. Dzięki nim mamy szansę na uzupełnienie wiedzy z zakresu, który okazał niezbędny w trakcie pracy zawodowej, widzimy w nim przyszłość dla naszej kariery a może po prostu jest bardziej naukowym i sformalizowanym podejściem do naszego hobby. Na studiach podyplomowych spotykają się słuchacze z bogatym doświadczeniem zawodowym ze świeżo upieczonymi absolwentami uczelni wyższych. Grupy te bardzo często tworzą zgrane zespoły. Doświadczeni szukają potwierdzenia swojej wiedzy, jej rozszerzenia, ugruntowania, czy wreszcie kontaktu z osobami na podobnych stanowiskach w innych branżach. Młodsi szukająnowego zawodu, kolejnych umiejętności. Jedni i drudzy zyskują na bliższym kontakcie z wykładowcami - praktykami, którzy płynnie łączą wiedzę akademicką z własnym doświadczeniem.
Co więc przyciąga na studia podyplomowe- wielu słuchaczy mówi, że raczej nie moda lecz konieczność. Konieczność wyróżnienia się, przekwalifikowania, ciągłego ćwiczenia umysłu. To również sposób dla matek po urlopach macierzyńskich i wychowawczych na powrót na rynek pracy.

Studia podyplomowe są dosyć specyficzną konstrukcją- prowadzone wyłącznie przez uczelnie bądź instytuty badawcze tłumaczone są na język angielski jako postgraduatestudies i często mylone przez obcokrajowców ze studiami magisterskimi. Funkcjonują gdzieś pomiędzy studiami magisterskimi (II stopień) a doktoranckimi (III stopień). To, co je wyróżnia od wyspecjalizowanych szkoleń to przede wszystkim kompleksowość (program studiów złożony z wielu przedmiotów/modułów), czas trwania (minimum 2 semestry), większa formalizacja i jakość (programy zatwierdzane przez Rady Wydziałów uczelni na których prowadzone są kierunki). Prestiżu dodaje sam fakt kończenia studiów na uczelni wyższej. Mimo, że uczestnicy studiów są słuchaczami, a nie studentami, to stają się absolwentami uczelni po ich ukończeniu.
Kto wybiera studia podyplomowe – przede wszystkim ludzie dynamiczni, szukający nowych wyzwań, aktywni na rynku pracy. Ludzie doświadczeni szukający naukowego potwierdzenia tego, co na co dzień wykonują w pracy, poszukujący usystematyzowania wiedzy, zagadnień, do których często sami doszli w ramach własnych poszukiwań. Jak każde przedsięwzięcia edukacyjne studia podyplomowe również można podzielić na studia miękkie i twarde.

Co wybieramy- głownie studia, których ukończenie daje nam konkretny zawód, jest wymagane do jego wykonywania. Stąd duże zainteresowanie na Uczelni Techniczno – Handlowej im. H. Chodkowskiej kierunkami takimi jak Zarządzanie BHP czy Agent Celny. Ponadto kończąc wiele kierunków studiów można uzyskać dodatkowe certyfikaty uznanych Partnerów, które są wzmocnieniem naszego świadectwa ukończenia studiów podyplomowych- tutaj szczególnym zainteresowaniem cieszą się studia dotyczące jakości np. Menedżer Jakości (m.in. z certyfikatami menedżera SZJ) czy, od kilku lat będące na topie, Zarządzanie Bezpieczeństwem Informacji. Zupełnie inną grupą są studia skupione na umiejętnościach społecznych, ich wypracowywaniu, ćwiczeniu, systematyzowaniu. Do tej kategorii zaliczyć przykładowo możemy Konstruktywną Komunikację, Coaching i Mentoring, Akademię Sprzedaży czy Przywództwo. Tutaj słuchacze nie znajdują się przypadkiem- często z polecenia znajomych- wiedzą dokładnie, czego oczekują od swoich studiów.

Ostatnie lata przyniosły próby wprowadzania ofert studiów podyplomowych w formie e-learningu. Jego czysta forma (bez zjazdów audytoryjnych) w przypadku tej formy kształcenia wydaje się być mało efektywna. Przede wszystkim z powodu eliminowania korzyści dodatkowych jak np. networking. Nawiązanie dobrego kontaktu i podtrzymanie znajomości z osobami na wspólnym kierunku studiów jest stanowczo łatwiejsze przy utrzymaniu formy tradycyjnej. Czy w takim razie e-learning zupełnie się nie sprawdza? Nie w jego czystej odmianie. Natomiast zastosowanie metod blended-learning łączących e-learning ze studiami w formie tradycyjnej z pewnością znajduje uzasadnienie. Słuchacze spotykający się raz w miesiącu na zjazdach audytoryjnych doceniają możliwość, jaką daje im studiowanie pewnych zagadnień w dowolnym czasie i miejscu za pomocą platform e-learningowych.

Jeszcze kilka lat temu nietrudno było znaleźć studia podyplomowe dofinansowane z różnych środków unijnych, w tej chwili ciężko o taką ofertę. Również pracodawcy nieco mniej chętnie dofinansowują pracownikom udział w tej formie doskonalenia zawodowego. Pozostają więc przede wszystkim środki własne. Stąd duży spadek cen na rynku studiów podyplomowych. W stosunku do lat ubiegłych spadki te sięgają nawet 30%. Pewnym rozwiązaniem jest też ubieganie się o sfinansowanie studiów przez urząd pracy czy to ze środków przeznaczonych na dokształcanie bezrobotnych czy też osób w wieku 45+.
A moda i trendy? Co roku pojawiają się nowe kierunki, odpowiadające na trendy na rynku edukacyjnym. Prawie każda uczelnia może pochwalić się jakąś gwiazdą. Na rynku pozostają najczęściej pewniaki, które ściągają grupę zainteresowanych słuchaczy na Zarządzanie Zasobami Ludzkimi, Finanse i Rachunkowość czy Zarządzanie Projektami.


Dr Ewa Listopadzka- doktor nauk ekonomicznych w specjalności zarządzanie, jest koordynatorem studiów podyplomowych w Centrum Studiów Podyplomowych Uczelni Techniczno- Handlowej im. H. Chodkowskiej w Warszawie.

WIEDZA EKONOMICZNA

JAKO ELEMENT KULTURY BEZPIECZEŃSTWA WE 
WSPÓŁCZESNYM SPOŁECZEŃSTWIE DEMOKRATYCZNYM

 

 

Inwestowanie zasadniczo polega na tym, że patrzysz 
na akcje jak na firmy, wykorzystujesz wahania cen
rynkowych i poszukujesz marży bezpieczeństwa.

Warren Buffet

 

tekst: Jerzy Walkowiak

 

 

 

Wstęp

 

W pełni demokratyczny udział obywateli jako podmiotów życia społecznego wymaga od nich opanowania fundamentów wiedzy ekonomicznej, co daje w konsekwencji szansę na świadome, racjonalne i pozbawione emocji podejmowanie decyzji politycznych bez zbędnego balastu przeróżnej maści szamańskich społeczno-gospodarczych recept. Znajomość praw rynku i umiejętność posługiwania się podstawowymi narzędziami ekonomicznymi, wykraczającymi poza sporządzanie corocznych rozliczeń z fiskusem stanowić może poszerzenie  obszaru wolności obywatelskich a w konsekwencji staje się budowaniem kultury bezpieczeństwa w szerszym kontekście. Demokratyczne społeczeństwo to społeczeństwo obywateli podejmujących ważne decyzje w oparciu o pełną informację oraz jej odpowiednią interpretację. Jak twierdzi Małgorzata Zaleska, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego, praktyczna wiedza ekonomiczna powinna być traktowana jako prawo każdego obywatela, a nie jako towar dostępny tylko dla nielicznych.[1]

            Specjaliści doszli do wniosku, że nawet inwestorzy giełdowi nie zawsze postępują racjonalnie podejmując decyzje finansowe, a cóż dopiero wymagać od zwykłego zjadacza chleba, słabo obeznanego z mistyką finansów.Benjamin Graham, autor Security Analysis już w 1934 roku był zdania, że rynek często błędnie wycenia akcje ze względu na ludzkie emocje – strach i chciwość. W fazie wybujałego optymizmu chciwość wynosi akcje ponad poziom ich wartości wewnętrznej i powoduje, że są one przewartościowane. Innym razem strach tnie ceny i wówczas akcje są niedowartościowane.[2]

            Analizując problem kultury bezpieczeństwa w kontekście edukacji ekonomicznej i bezpieczeństwa ekonomicznego należy mieć świadomość dwóch poziomów owego bezpieczeństwa. Jak twierdzi Katarzyna Żurowska, bezpieczeństwo ekonomiczne należy rozpatrywać w skali makro i w skali mikro. W ujęciu makroekonomicznym będzie to skala państwa, stabilność zatrudnienia, poziom bezrobocia, realne perspektywy rozwoju gospodarczego, płynność finansowa państwa. W ujęciu mikroekonomicznym będzie to ekonomia gospodarstw domowych lub przedsiębiorstw.[3]Poprawna ocena rzeczywistych zagrożeń ekonomicznych jest niezwykle trudnym zadaniem, a co za tym idzie racjonalność podejmowanych decyzji z punktu widzenia troski o bezpieczeństwo ekonomiczne jest ograniczona, gdyż ilość czynników mających na nie wpływ jest ogromna. Dodatkową trudność stanowi dynamika zmian społeczno-gospodarczych w krótkiej i dłuższej perspektywie czasowej. Wzajemne zależności są trudne do uchwycenia, wymagają dużej wiedzy, doświadczenia i odpowiednich narzędzi badawczych. O ile badania ilościowe przeprowadzić jest łatwiej, to badania jakościowe, które moglibyśmy zakwalifikować do obszaru kultury bezpieczeństwa stanowią poważne wyzwanie. Na trudność obiektywnej oceny poziomu bezpieczeństwa ekonomicznego wpływ ma kompleksowość problemów, powiązania międzynarodowej gospodarki oraz wiedza ekspertów uzależniona od dostępności informacji.[4]Możemy zatem w niniejszym skromnym opracowaniu jedynie zasygnalizować wąski pakiet problemów.

 

 

Miejsce refleksji ekonomicznej w kształtowaniu kultury bezpieczeństwa

 

Wiara w to, że procesy ekonomiczne są uzależnione od czynników kulturowych ma w naukach ekonomicznych długą tradycję. Sam Adam Smith analizował życie gospodarcze jako skomplikowany proces, solidnie umocowany w tradycji społeczeństwa. Podobnie sądził Max Weber w publikacji pt. Etyka protestancka a duch kapitalizmu.[5]Jak twierdzi Krzysztof Kostro, zainteresowanie polskich ekonomistów kulturą jest paradoksalnie mniejsze aniżeli w innych krajach. W gronie ekonomistów rozważane są z reguły czysto ekonomiczne, twarde realia rynkowe bez odniesień do szerszych uwarunkowań.[6]

W niniejszym tekście stawiamy tezę mówiącą o tym, że edukacja ekonomiczna społeczeństwa może mieć pozytywny wpływ na kształtowanie kultury bezpieczeństwa. Doświadczenia szeregu ostatnich lat wskazują na niski poziom wiedzy ekonomicznej Polaków. Fakt ten sprawia, że obywatele, klienci różnychkorporacji, przedsiębiorstw, firm czy finansowych podmiotów stają się często ofiarami swojej niewiedzy oraz manipulacyjnych technik wywierania wpływu stosowanych przez nieuczciwych partnerów biznesowych, dla których zasady etyki niewiele znaczą. Liczy się bowiem zysk osiągany w krótkiej perspektywie czasowej. Zysk za wszelką cenę. W niezadowalającym stopniu państwo jako podmiot nadrzędny wykazuje troskę o obywateli, by uchronić ich zasoby finansowe i tym samym zagwarantować im bezpieczeństwo ekonomiczne. W sytuacjach trudnych obywatel jest bez szans, zostaje sam. Nikt rozsądny nie oczekuje jednak prowadzenia obywatela, klienta instytucji finansowych, za przysłowiową rączkę, niczym w państwie opiekuńczym. Jednakże zaufanie do państwa i demokratycznego porządku społeczno-gospodarczego buduje się między innymi w oparciu o partnerskie relacje.

Wydaje się, iż istnieje pilna potrzeba promowania praktycznej wiedzy ekonomicznej dostosowanej do potrzeb różnych środowisk i grup wiekowych Polaków. Niedostatek  edukacji w tym zakresie, zbytnia ufność w skuteczną kontrolę państwa a także zwykła naiwność, szczególnie ludzi starszych, ukazują nam wagę problemu.Opinię na temat słabości edukacji ekonomicznej polskich obywateli potwierdza autorytet, jakim jest Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Banku Polska.Stwierdza on z ubolewaniem, że pomimo ćwierćwiecza transformacji ustrojowej i gospodarczej wiedza powszechna na temat mechanizmów ekonomicznych oraz instytucji finansowych jest mizerna. Brak szerokiego kształcenia w tym zakresie mści się niezrozumieniem funkcji banku centralnego, budżetu państwa, zakresu działań banków komercyjnych, rynku ubezpieczeń, giełdy itd.[7] Zdaniem profesora Kalickiego, społeczeństwo popierając gospodarkę rynkową, w sytuacji ponoszenia kosztów ryzyka rynkowego i chybionych decyzji finansowych winą obarcza nie siebie lecz rząd oraz instytucje finansowe. Jest to wynik elementarnego niedosytu wiedzy. Dlatego tak istotne jest propagowanie edukacji ekonomicznej społeczeństwa.

W naturze Polaków nie leży biegłe operowanie żywym pieniądzem czy wirtualnym kapitałem. W powszechnej opinii tego rodzaju zajęcie nie jest uznawane za uczciwą pracę. W poglądzie tym utwierdzają obywateli liczne przykłady oszustw finansowych, których padają ofiarą. Nie rozumiejąc mechanizmów odrzucają narzędzia i możliwości bogacenia się w ten sposób.

Światowy kryzys finansowy ostatnich lat uzmysłowił wszystkim konieczność głębokiego przemyślenia roli i funkcji państwa w gospodarce oraz skuteczności działających w nim średnich i wielkich instytucji finansowych. Szereg państw, Irlandia, Islandia, Hiszpania czy ostatnio Grecja znalazło się na krawędzi bankructwa uzależnionych od wierzycieli. Wierzyciele ustalają terminy spłat zobowiązań finansowych pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Państwo bankrut zobligowane do zdobycia kapitału koniecznego do spłaty obciążeń jest zmuszone do wyprzedaży najcenniejszych zasobów, często za cenę niewspółmiernie niską w stosunku do rzeczywistej wartości. Jak twierdzi Konrad Raczkowski, po prostu państwo wyprzedaje się wówczas za bezcen.[8] Taka terapia szokowa może zrujnować rynek pracy w państwie przy równoległym braku zaspokojenia podstawowej potrzeby bezpieczeństwa społecznego, sądzi dalej wspomniany wyżej autor. Raczkowski uważa, że kryzys finansowy ukazał, jak iluzoryczne jest bezpieczeństwo ekonomiczne nie tylko całych dużych podmiotów jakimi są państwa, ale także setek tysięcy czy milionów zwykłych małych gospodarstw domowych z ich skromnymi budżetami. Trudno kwestionować taki pogląd, biorąc pod rozwagę siłę współczesnego kapitału, sztucznie kreowanego za pomocą działań Public Relations w oderwaniu od realności gospodarki. Jawi nam się tym samym patologiczny obraz rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Na tle innych państw gigantyczne zadłużenie Polski może budzić niepokój, wbrew optymistycznym diagnozom stanu finansów państwa prezentowanym w mediach. Brak szerokiej społecznej dyskusji ekonomicznej, samodzielności sądów i właściwego wnioskowania nawet ludzi wykształconych sprawia, że ulegamy błogiemu medialnemu szumowi informacyjnemu. Wszystko to powoduje, że jest dzisiaj w Polsce miejsce na poważną refleksję ekonomiczną w kontekście kultury bezpieczeństwa.

Rolą państwa jest właściwa troska o interes narodowy i zasoby finansowe Polaków. Jednym z pozytywnych lecz cząstkowychna powyższym tle działań jest program zainicjowany przez Związek Banków Polskich, którego ambicją jest proces animowania, wspierania i wypełniania treścią działań w obszarze edukacji i finansów. W program ten udało się zaangażować najwybitniejsze postacie świata nauki i biznesu. Program nosi nazwę Nowoczesne Zarządzanie Biznesem a realizowany jest przez Centrum Prawa Bankowego i Informacji.[9]

 

Bezpieczeństwo ekonomiczne państwa a działalność ponadnarodowych korporacji

 

Analizując konstytucyjne podstawy bezpieczeństwa ekonomicznego w Polsce dnia dzisiejszego nie sposób nie odnieść się do ich źródeł. W Art. 20 Konstytucji RP czytamy, że społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Wydaje się, iż źródła te tkwią w trzech wyraźnie zarysowanych doktrynach społeczno-gospodarczych: społeczno-politycznej i gospodarczej doktrynie ordoliberalizmu niemieckiego, moralności i przedsiębiorczości postrzeganej z perspektywy amerykańskiego liberalizmu, demokracji i chrześcijaństwa oraz w etyce gospodarczej Katolickiej Nauki Społecznej. Innym, nie mniej istotnym źródłem, wydają się być odniesienia do „konstytucji” ponadnarodowych korporacji gospodarczych wchodzących na polski rynek od czasu politycznego przełomu. Tym, czym dla struktury państwa jest konstytucja - ustawa zasadnicza, tym dla przedsiębiorstw jest misja organizacji gospodarczej. Ta swoista „konstytucja firmy”, jak określa ją wielu badaczy, wyrażana jest publicznie poprzez deklarację misji.

Ustawa zasadnicza jest aktem prawnym o najwyższej mocy prawnej określającym między innymi podstawy ustroju gospodarczego.[10]  Od strony formalnej takie cechy konstytucji jak szczególna treść oraz trwałość zbliżają misję organizacji do ustawy zasadniczej. Różni je najwyższa moc prawna przysługująca konstytucji państwa. Funkcje: normatywna, integracyjna oraz socjalizacyjna również upodobniają obydwa dokumenty. Konstytucja państwa podobnie jak misja organizacji wyznacza fundamenty kultury organizacyjnej danej wspólnoty w kontekście norm i wartości.[11]

O ile pierwszy rodzaj źródeł jest stosunkowo znany, o tyle misje ponadnarodowych korporacji działających w Polsce nie są powszechnie znane. Zasady ich funkcjonowania w Polsce reguluje ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. Rozdział 6 traktuje o działalności oddziałów i przedstawicielstw przedsiębiorstw zagranicznych. W art. 85 czytamy, że „1.Dla wykonywania działalności gospodarczej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przedsiębiorcy zagraniczni mogą, na zasadzie wzajemności, o ile ratyfikowane umowy międzynarodowe nie stanowią inaczej, tworzyć oddziały z siedzibą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zwane dalej oddziałami.” Zasady działalności gospodarczej przedstawione zostały w art. 17 i 18 wspomnianej ustawy. Brzmią one następująco: „Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów konsumentów.”, „Przedsiębiorca jest obowiązany spełniać określone przepisami prawa warunki wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności dotyczące ochrony przed zagrożeniem życia, zdrowia ludzkiego i moralności publicznej, a także ochrony środowiska.”. Wyraźnie widać w powyższych tekstach intencję  odniesienia się ustawodawcy z wielką troską do idei dobra wspólnego, jako wartości wysoko sytuowanej w aksjologicznym porządku życia społeczno-gospodarczego naszego kraju.

W ukazanych artykułach ustawodawca przedstawia nam wizję relacji występujących pomiędzy biznesem i społeczeństwem. Wizja ta nie wyklucza kontroli społecznej nad działalnością gospodarczą. Kontrola ta zbudowana jest na fundamencie apeli etycznych. Jednak aby zabezpieczyć się przed ewentualnym negatywnym wpływem działalności gospodarczej społeczeństwo dysponuje dwoma pozaetycznymi formami kontroli biznesu: prawo stanowione i prawa rynku.   Interesujące wydaje się pokazanie wizji takich relacji od strony samego biznesu, od którego wymiernej działalności w poważnym stopniu zależy możliwość realizacji w praktyce bezpieczeństwa ekonomicznego.

Z praktycznego punktu widzenia trudno przecenić pogłębienie wiedzy na temat dużych organizacji gospodarczych, których oddziaływanie na jednostkę, społeczeństwo i naturę jest niebagatelne. Skala operacji gospodarczych, jakich dokonują te organizacje jest ogromna, w niejednym przypadku dysponują one zasobami porównywalnymi z potencjałami średniej wielkości państw. Dla przykładu warto wspomnieć, że już w 1995 obroty General Motors wynosiły 169 mld dolarów, PKB Austrii wynosił w tym samym czasie 158 mld dolarów. Dysponując znaczącą „władzą” korporacje międzynarodowe od lat wpływają na kształt wielu sfer życia obywateli, w tym politykę, prawo i bezpieczeństwo ekonomiczne. Ich wpływ na losy  gospodarki  światowej  jest  niebagatelny,  gdyż są  one  traktowane  jako podstawowy wzorzec do naśladowania dla mniejszych przedsiębiorstw. To wszystko sprawia, że duże organizacje gospodarcze są niepowtarzalnym przedmiotem badań naukowych, gdyż poprzez swoją działalność odnoszą się niejako do aksjologicznego wymiaru ekonomicznych doktryn. Te z kolei obecne są w ustawach zasadniczych, w tym w polskiej konstytucji.

 

Reinterpretacja obrazu korporacji w wymiarze globalnym i lokalnym

 

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpiła w świecie wyraźna zmiana w postrzeganiu ponadnarodowych podmiotów gospodarczych. Gdy blisko trzydzieści lat temu korporacje pojawiały się dopiero w wielu krajach, sądzono, że działają one poza wszelką kontrolą i stanowią potencjalne zagrożenie dla suwerenności państw narodowych. Uważano wówczas, że ich głównym celem jest rabunkowa gospodarka lokalnych społeczności i transfer zysków. Tak postrzegane wówczas obce koncerny były ponadnarodowymi organizacjami niosącymi zagrożenie z zewnątrz. Wydawało się, iż chwiejąc podstawami gospodarki krajów podkopują podstawy demokratycznych systemów władzy.[12]

Dzisiaj obraz ponadnarodowych korporacji wygląda pozytywnie. W pewnym stopniu jest to wynik działań z zakresu Public Relations. O korporacjach mówi się i pisze wiele. Rośnie wiedza ekonomiczna społeczeństw, w tym na temat znaczenia inwestycji zagranicznych. Ponadnarodowy biznes ukazuje się nam jako pozytywna, twórcza siła działająca na globalnym rynku. Domaga się on głosu w procesie decydowania o kształcie globalnego społeczeństwa. I tak np. koncern Grand Metropolitan twierdzi, że „transfer władzy” jest określeniem sposobu, w jaki kieruje on swymi interesami. Tę ideę promuje w swoim zaangażowaniu w życie społeczności, w których funkcjonuje. Ich celem jest, zdaniem kierownictwa, koncentracja wysiłków i zasobów na tym, by umożliwić mniej uprzywilejowanym członkom społeczeństwa konkurowanie i zwycięstwo, podobnie jak umożliwiają to swoim pracownikom. Przekazujemy im władzę, jak twierdzi koncern.  To jednak wymaga społecznej odpowiedzialności biznesu. Ponadnarodowy biznes może stać się narzędziem wywoływania pozytywnych zmian społecznych także w naszym kraju.

W sytuacji występowania konfliktu pomiędzy podstawowymi wartościami z obszaru kultury organizacyjnej korporacji a podstawowymi wartościami i przywiązaniem do tradycji lokalnej społeczności, na której terenie firma inwestuje, koncern szuka partnerów biznesowych wśród lokalnych firm, dążąc do unifikacji wartości. Najczęściej robi to przez fuzje i przejęcia a także alianse strategiczne uzyskując status inwestora strategicznego.  Przykładem może być wykupienie swego czasu przez koncern Coca Cola sztandarowego polskiego „cukiernika”- Wedla i sprzedaż produktów pod flagą tej lokalnej marki. Podobnie zrobił koncern Cadbury odkupując Wedla od Coca Coli. Proces ten trwa. Dzisiaj właścicielem Wedla są w Polsce Japończycy. W powszechnej świadomości Wedel wydaje się być nadal polskim przedsiębiorstwem. Inne działanie mogłoby być postrzegane jako atak na lokalną kulturę i wartości narodowe.

Amerykański badacz i liberalny myśliciel zajmujący się zagadnieniami gospodarczymi, Adolph A. Berle, współtwórca teorii nazwanej rewolucją menedżerów, twierdzi że korporacje zyskały olbrzymią władzę i nic tego procesu nie jest  w stanie zmienić. Problem tkwi, zdaniem autora, w tym, że władza ta może być wykorzystywana w wielu celach – dobrych i złych, egoistycznych lub dla dobra społecznego. Berle twierdzi, że współczesne korporacje wymknęły się spod kontroli praw wolnego rynku, jakim podlegają mniejsze organizacje gospodarcze. Nadanie odpowiedniego kierunku działalności korporacji ponadnarodowych staje się problemem całego społeczeństwa. Berle widzi kilka płaszczyzn „nadzoru” nad kierunkiem działania korporacji i harmonizowania ich działalności z interesem społecznym. Pierwszą płaszczyzną jest coś, co nazwał on sumieniem korporacji, odwołując się w ten sposób do niezbędności wprowadzania zasad etyki biznesu do funkcjonowania tych organizmów gospodarczych.[13]  W sytuacji niedostatecznych narzędzi kontroli społecznej wielkich korporacji decydującego i faktycznego znaczenia nabiera milcząco przyjęta i dokładnie nie zdefiniowana filozofia ludzi, którzy podejmują decyzje w korporacjach.[14]  Właściwe kształtowanie tego korporacyjnego sumienia (etyki środowiskowej, filozofii przedsiębiorstwa wyrażonej w misji), wyeksponowanie w nim troski o dobro wspólne, odpowiedzialności społecznej byłoby ważnym krokiem zabezpieczającym przed patologicznym wykorzystywaniem władzy przez ludzi decydujących o kierunkach rozwoju korporacji.

Drugim narzędziem kontroli powinno być, zdaniem Berlego, stworzenie nowej doktryny konstytucyjnej, w której ramach olbrzymia władza korporacji miałaby być poddana podobnym ograniczeniom jak władza stanowych i federalnych organów państwowych w Stanach Zjednoczonych.

W kontekście powyższej refleksji warto przytoczyć słowa innego amerykańskiego myśliciela, którym jest Antony Jay, autor głośnej książki pt. Machiavelli i zarządzanie. Jay zadaje w niej futurystyczne pytanie: Czy naród – firma zastąpi naród – państwo jako podstawową jednostkę polityczną?[15]Czy zatem pojęcie obywatela zastąpi pojęcie pracownika ponadnarodowych korporacji a państwo zamieni się w ponadnarodową organizację gospodarczą funkcjonującą w wymiarze globalnym? Jay twierdzi, że państwo i korporacja są pod wszystkimi podstawowymi względami podobne, a nawet takie same, szczególnie pod względem tworzenia podstaw wzajemnego oddziaływania czynników ekonomicznych i politycznych. Dzięki coraz większym rozmiarom firm i korporacji można, zdaniem Jaya, analizować je w kategoriach politycznych. Można domniemywać, że gdy zatrudni się ludzi, zagwarantuje im godziwe wynagrodzenie i trwałe bezpieczeństwo ekonomiczne, to od tego momentu będą angażować swoją energię dla dobra zatrudniającej ich korporacji. 

W celu uzyskania strategicznej przewagi nad konkurencją w skali globalnej, firmy takich potęg gospodarczych jak np. Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Japonia czy Rosja walczą o dominację gospodarczą wspierane przez rządowe agencje wywiadowcze. Ponadnarodowe korporacje, duże firmy, dysponują specjalnymi wydziałami do analizy konkurencji pracującymi jak CIA i KGB razem wzięte. Miles Copeland z CIA, definiował w swoich pamiętnikach naciski polityczne jako zdobywanie sojuszników własnej sprawy poprzez pozyskiwanie koncernów przemysłowych i handlowych w rozpracowywanych krajach i nakłanianie ich do wywierania dyskretnego nacisku na rządy. Administracja Clintona stworzyła Narodową Strategię Eksportową, określoną potocznie jako dyplomacja handlowa. Polega ona na udzielaniu przez administrację USA wszechstronnej pomocy amerykańskim firmom w walce o kontrakty przez najwyższych urzędników państwowych, z prezydentem włącznie. Ogromne znaczenie, jakie administracja amerykańska przywiązuje do dyplomacji handlowej bierze się ze zmiany koncepcji bezpieczeństwa narodowego i reorientacji priorytetów polityki zagranicznej USA. Tzw. bezpieczeństwo ekonomiczne, czyli dbałość o siłę i prosperity amerykańskiej gospodarki zostało uznane za główny czynnik bezpieczeństwa narodowego.

 

Lobbing interesów gospodarczych

 

W powyższym kontekście szczególnego znaczenia nabiera rzecznictwo interesów, określane mianem lobbingu. Philip Kotler określa lobbing jako kontaktowanie się i przekonywanie członków ciał ustawodawczych i urzędników państwowych do określonych rozwiązań prawnych i administracyjnych.[16] Inni określają lobbing jako marketing idei. Rzecznictwo interesów polega zatem na wywieraniu wpływu na proces decyzyjny w instytucjach władzy państwowej.  We wczesnym okresie funkcjonowania lobbingu w Stanach Zjednoczonych większość lobbystów interesowała się przede wszystkim sprawami gospodarczymi. Krytycy rzecznictwa interesów, szczególnie lobby gospodarczego, wskazują na szereg negatywnych aspektów tej działalności, mających wpływ na jakość życia publicznego. Spośród najczęściej wymienianych należy wskazać na fakt, że niekontrolowana działalność lobbystów może uwikłać przedstawicieli władz w bezpośrednie uzależnienie od grup interesów. Przybierać to może w skrajnych przypadkach postać wykorzystywania władzy dla celów prywatnych, korupcji jak również groźniejszą postać - obniżenia sprawności funkcjonowania struktur państwa. Rodzić to może z kolei ryzyko uzależnienia interesów narodowych od zagranicznych podmiotów gospodarczych, zjawisko to występuje zwłaszcza w mniejszych państwach znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Przykładem może być Ukraina. Niektóre z państw, które spotkał taki los bywają uzależnione od pojedynczych korporacji lub inwestorów zagranicznych (np. Gazpromu), którzy podporządkowują własnym interesom lokalne rynki i możliwości wzrostu gospodarczego.

Z pojęciem lobbingu ściśle wiąże się pojęcie public affairs (PA), które dawniej identyfikowane było jako działanie na rzecz dobra wspólnego. Jak pisze Z. Wójcik, zajmowanie się interesem publicznym staje się ważne, gdy wpływa na prawodawstwo.  Na liście oferowanych usług jednej z działających w Polsce firm PA odnajdujemy monitorowanie warunków gospodarczych oraz bieżącej i przyszłej działalności legislacyjnej polskiego parlamentu i rządu.  Od pewnego czasu obserwuje się w Polsce, wzorem innych państw, ożywioną dyskusję dotyczącą ustawowej regulacji lobbingu. W 1946 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął federalną ustawę dotyczącą kontroli lobbingu. Ustawa ta definiuje lobbies jako grupy interesów, usiłujące wpływać na procedurę ustawodawczą w Kongresie. Nowszą ustawą dotyczącą lobbingu jest Lobbying Disclosure Act, obowiązujący od 1996 roku, wprowadzający poprawki do poprzednich regulacji. Dokument ten określa nową definicję lobbysty, za którego przyjmuje się osobę, która utrzymywała więcej niż jeden kontakt lobbystyczny w Kongresie, spędza więcej niż 20% czasu  w ciągu 6 miesięcy na zajęciach lobbystycznych. Za kontakt lobbystyczny uważa się każdą ustną, pisaną, elektroniczną formę komunikacji w celu wpłynięcia na decydentów władzy wykonawczej czy ustawodawczej w imieniu klienta.            

   U podstaw powstania każdego przedsiębiorstwa, każdego przedsięwzięcia gospodarczego, istnieje jakaś przyczyna – racja jego istnienia. Na użytek  naszych badań zdefiniowaliśmy misję organizacji jako cel jej istnienia. Cel organizacji nie jest jeden. Oprócz celów o znaczeniu strategicznym dla firmy istnieją cele pośrednie. Większość organizacji na początku XX wieku koncentrowała się na jednym celu podstawowym, tj. zysku, a obecnie wiele gospodarczych podmiotów międzynarodowych o dużej sile ekonomicznego oddziaływania nie stawia maksymalizacji zysku na pierwszym miejscu, lecz realizuje wiele celów.[17]Jak twierdzą Hampden-Turner i Trompenars, Niemcy znacznie częściej niż Amerykanie deklarują odrzucenie stanowiska, według którego zysk jest jedynym rzeczywistym celem przedsiębiorstwa. Według Niemców cele są bardziej złożone i wyrafinowane. Reinhard Mohn, emerytowany szef niemieckiego koncernu Bertelsmann, uważa, ze celem przedsiębiorstwa nie jest już maksymalizacja zysku, lecz jak najlepsze przysłużenie się społeczeństwu.[18] Pytanie brzmi: Czy przysłużenie się społeczeństwu goszczącemu korporację jest realizacją dobra wspólnego?

 

 

Ograniczona racjonalność decyzji ekonomicznych w skali mikroekonomicznej

 

O wielu decyzjach natury ekonomicznej podejmowanych przez całe rzesze zwykłych ludzi, w tym także mniej lub bardziej, jak byśmy ich nie nazwali, zaangażowanych inwestorów finansowych możemy stwierdzić z dużym przekonaniem, że były nieracjonalne. Na dowód tego możemy posłużyć się zapożyczoną z prestiżowej Harvard Business School metodą analizy przypadków, począwszy od Bezpiecznej Kasy Oszczędności Lecha Grobelnego a skończywszy na aferze Amber Gold.

Na uwagę zasługuje problem racjonalności decyzji o zakładaniu rodziny, urodzeniu i wychowaniu dzieci przez młodych ludzi. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo ekonomiczne rodziny nakazuje wykazanie się daleko idącą roztropnością w tym względzie, a co najmniej odkładanie w czasie tej fundamentalnej decyzji.Jak pokazują szacunki Centrum im. Adama Smitha koszt wychowania dwójki dzieci w Polsce (do dwudziestego roku życia) wynosi ok. 280 tys. zł.[19]Współczesna rodzina jako fundament społeczeństwa bliska jest analizom naukowym psychologii, socjologii, pedagogiki czy prawa. Stosunkowo małe jest jednak zainteresowanie rodziną w ekonomii.[20] Temat związków uwarunkowań podejmowania decyzji ze sposobem ich podejmowania oraz konsekwencjami realizowanych decyzji stanowi kluczowy obszar zainteresowania ekonomii.[21]Głównym powodem, dla którego istotne staje się diagnozowanie mechanizmów wpływających na podejmowanie decyzji i zachowanie podmiotów w skali makro jak też mikro jest ograniczoność zasobów połączona z nieograniczonością potrzeb. To sprawia, że rodzi się konieczność dokonywania wyboru pomiędzy realizacją wąsko pojętych indywidualnych celów a troską o tzw. dobro wspólne. 

 

 

 

Podsumowanie

 

Podsumowując rozważania dotyczące wiedzy ekonomicznej jako elementu kultury bezpieczeństwa we współczesnym społeczeństwie demokratycznym stwierdzamy, że niski poziom wiedzy ekonomicznej polskiego społeczeństwa przekłada się na ograniczoną racjonalność decyzji natury ekonomicznej w skali mikro, przeciętnego obywatela. Na tym tle wyraźnie trend odwrotny występuje w racjonalności działań ekonomicznych dużych podmiotów gospodarczych. W skali makro wiedza ekonomiczna ekspertów dużych podmiotów finansowych sprawia, iż ich bezpieczeństwo ekonomiczne jest zagwarantowane a ponoszone ryzyko inwestycyjne jest zdecydowanie mniejsze od ponoszonego przez drobnego inwestora. Mamy zatem do czynienia z ogromną dysproporcją w poziomie wiedzy ekonomicznej obu podmiotów, co sprawia, iż „Duży może więcej”.

Można chyba postawić śmiałą tezę, mówiącą o tym, że wiedza ekonomiczna daje przewagę konkurencyjną w czerpaniu z dobrodziejstw demokratycznego społeczeństwa i wolnorynkowej gospodarki.A zatem budowanie nowoczesnego społeczeństwa opartego na wiedzy staje się strategicznym celem edukacji ekonomicznej i kultury bezpieczeństwa państwa.

Jednym z przykładów pozytywnego wkładu w edukację ekonomiczną społeczeństwa realizowanego przez duże podmioty finansowe wykazujące społeczną odpowiedzialność biznesu są działania Deutsche Banku Polska, który podejmował w przeszłości wiele inicjatyw mających na celu zbliżenie między środowiskiem szkolnym a praktyką gospodarczą. Większość z tych działań miała charakter upowszechniania wiedzy, np. udział przedstawicieli banku w seminariach, wykładach czy też debatach. Część tej współpracy dotyczyła także zachęcania w trakcie tego typu spotkań zdolnych absolwentów do pracy w bankowości – twierdzi prezes DB Polska Krzysztof Kalicki.

Józef Wancer, prezes zarządu Banku BGŻ także dostrzega wagę upowszechniania wiedzy ekonomicznej. Jest to jedna z ważniejszych misji społecznych – każda organizacja kompetentna w tym zakresie powinna się w nią włączyć. Skutki niedostatecznej edukacji są kosztowne dla wszystkich stron. A to właśnie instytucje finansowe, które na bieżąco współpracują ze swoimi klientami, mają największą świadomość, jakich aspektów dotyczy brak edukacji ekonomicznej.

Powyższe przykłady wskazują, iż świadomość problemu rośnie a podejmowanie działań edukacyjnych przez instytucje finansowe buduje społeczne zaufanie do ich intencji.

 

Bibliografia:

 

  1. Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.
  2. Banaszak Bogusław, Porównawcze prawo konstytucyjne współczesnych państw demokratycznych, Kantor Wydawniczy Zakamycze, Kraków  2004.
  3. Berle J A.A. r , The 20th Century Capitalism Revolution, New York 1960.
  4. HagstromRobert G., Na sposób Warrena Buffeta, Klasyka Biznesu, 2010.
  5. Hampden-Turner Charles, Trompenaars Alfons, Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Oficyna Ekonomiczna, Kraków 2000.
  6. Jay Antony, Machiavelli i zarządzanie, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1996.
  7. Jasiecki Krzysztof, Molęda-Zdziech Małgorzata, Kurczewska Urszula, Lobbing, Dom Wydawniczy ABC, Kraków 2000.
  8. Kośny Marek, Determinanty bezpieczeństwa ekonomicznego rodzin, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Wrocław 2013.
  9. Kostro Krzysztof, Zagadnienia kulturowe w ekonomii, „Gospodarka Narodowa” Nr.3/2009.
  10. Levitt T., The Marketing Mode: Pathways to corporate Growth, McGraw-hill, London 1969.
  11. Minus Paul M.   red. nauk., Etyka w biznesie, Warszawa 1995, Wydawnictwo Naukowe PWN.
  12. Osiatyński Wiktor, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984.
  13. RaczkowskiKonrad, Bezpieczeństwo ekonomiczne. Wyzwania dla zarządzania państwem, Oficyna Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o.
  14. Zaleska Małgorzata, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.
  15. Żmigrodzki Marek, Dziemidok-Olszewska Bożena, Współczesne systemy polityczne, Warszawa 2007.
  16. Żukrowska Katarzyna, Bezpieczeństwo ekonomiczne, w: red. nauk. Stanisław  Sulowski, Michał Brzeziński, Trzy wymiary współczesnego bezpieczeństwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2014.

http://www.finanse.egospodarka.pl/31376,Ile-kosztuje-wychowanie-dzieci-w-Polsce.



[1] Małgorzata Zaleska, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[2] Robert G. Hagstrom, Na sposób Warrena Buffeta, Klasyka Biznesu, 2010, s. 49.

[3] Katarzyna Żukrowska, Bezpieczeństwo ekonomiczne, w: red. nauk. Stanisław  Sulowski, Michał Brzeziński, Trzy wymiary współczesnego bezpieczeństwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2014, s. 99.

[4] Tamże, s. 110.

[5] Krzysztof Kostro, Zagadnienia kulturowe w ekonomii, „Gospodarka Narodowa” Nr.3/2009, s. 28.

[6] Tamże, s. 29.

[7]Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki , „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[8] Konrad Raczkowski, Bezpieczeństwo ekonomiczne. Wyzwania dla zarządzania państwem, Oficyna Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o., s. 7.

[9]Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[10] Por. Marek Żmigrodzki, Bożena Dziemidok-Olszewska, Współczesne systemy polityczne, Warszawa 2007, s. 48.

[11] Por. Bogusław Banaszak, Porównawcze prawo konstytucyjne współczesnych państw demokratycznych, Kantor Wydawniczy Zakamycze, Kraków 2004, s. 24-25.

[12] Paul M. Minus red. nauk., Etyka w biznesie, Warszawa 1995, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 18.

[13] Wiktor Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984, s. 216-217.

[14] A.A. Berle Jr, The 20th Century Capitalism Revolution, New York 1960.

[15] Por. Antony Jay, Machiavelli i zarządzanie, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1996, s. 233.

[16] Krzysztof Jasiecki, Małgorzata Molęda-Zdziech, Urszula Kurczewska, Lobbing, Dom Wydawniczy ABC, Kraków 2000, s. 17.

[17] T. Levitt, The Marketing Mode: Pathways to corporate Growth, McGraw-Hill, London 1969.

[18] Charles Hampden-Turner, Alfons Trompenaars, Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Oficyna Ekonomiczna, Kraków 2000, s. 200.

[19]http://www.finanse.egospodarka.pl/31376,Ile-kosztuje-wychowanie-dzieci-w-Polsce.

[20] Marek Kośny, Determinanty bezpieczeństwa ekonomicznego rodzin, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Wrocław 2013, s. 14.

[21] Tamże, s. 22.