Pepsi woman

Opublikowany 2016/04/19

 

 

 

Indra Nooyi, prezes i dyrektor generalna koncernu PepsiCo jest jedną z najpotężniejszych, najbardziej znaczących postaci współczesnego światowego biznesu. Konkuruje o prymat wśród najbardziej wpływowych kobiet z takimi osobistościami jak: Michelle Obama, Angela Merkel, Hillary Clinton. Koncern, którym zarządza osiąga roczny zysk w wysokości 6 mld dolarów zatrudniając około 200 tys. pracowników. Czym zatem jest specyfika przywództwa kobiet?

 

Podobnie jak wielkie imperia, tak organizacje rozwijają się i upadają, można chyba postawić taką tezę, w kontekście przywództwa. A zatem nie bez powodu uwagę zarówno teoretyków jak i praktyków zarządzania przykuwa problem przywództwa. Gra toczy się bowiem o wielką stawkę – organizacyjne „być albo nie być” parafrazując Szekspira.

Carl Gustaw Jung, znakomity psycholog i psychiatra, twórca psychologii analitycznej oraz typologii osobowości mówi tak: „Utożsamianie się z tytułem jest czymś bardzo atrakcyjnym, toteż wielu ludzi jest niczym innym jak tylko godnością przyznaną im przez społeczeństwo. Byłoby rzeczą daremną szukać pod tą skorupą jakiejś osobowości; można pod nią znaleźć tylko żałosnego człowieka. Dlatego właśnie urząd – lub to wszystko, co może być taką skorupą – jest tak bardzo atrakcyjne, stanowi to przecież tanią kompensację osobistej nieadekwatności, nieprzydatności człowieka.” W kontekście słów Junga mamy przekonanie, że takie postacie jak szefowa PepsiCo Indra Nooyi jako osoba, jako przywódca potężnej organizacji gospodarczej nie jest tylko „samą godnością”. Może posłużyć nam jako model przywództwa charyzmatycznego, pozytywnego wzoru osobowego do naśladowania przez menedżerów mężczyzn i kobiety. Cieszy się autorytetem podwładnych oraz partnerów biznesowych. Budzi zaufanie. Mając silny charakter prowadzi innych za sobą – przewodzi im. Ludzie chętnie się jej podporządkowują.

Ludzie chcą dobrze pracować w organizacji, czuć radość z wykonywanej pracy, pragną realizować się zawodowo w procesie pracy. Psychologowie odróżniają różne postaci dostosowania się jednostki, w szczególny sposób dostosowanie czynne i bierne. Czynną postawę pracownika nazywa się asymilacją z otoczeniem, a postawę bierną nazywamy akomodacją, czyli zdolnością znajdowania upodobania w tym, co organizacja czy otoczenie może ofiarować jednostce. Sposób zachowania się ludzi w pracy w dużym stopniu jest odbiciem tego, dla kogo pracują. Wszyscy w jakiś sposób przewodzimy na pewnym pułapie umiejętności. Skuteczność działania człowieka raczej nie wzniesie się powyżej poziomu określonego przez jego zdolności do przewodzenia i wywierania wpływu na


innych. Nikt nie może funkcjonować powyżej indywidualnej granicy swoich możliwości. Zdolności przywódcze jednostki determinują poziom jej sukcesu oraz sukcesu osób z nią realizujących zadania. Wracając zatem do Indry Nooyi, to jakim jest ona przywódcą wpłynęło na jej osobisty sukces jako menedżera i sukces całego koncernu PepsiCo. Gdyby nie była świetnym przywódcą nie osiągnęłaby tak spektakularnego sukcesu. Kluczem do osiągnięcia sukcesu w biznesie jest zdolność pomyślnego przewodzenia innym jednostkom.

W biznesie mówi się o dobrej czy złej decyzji, szlachetnej, prawej. Istota decydowania sprowadza się do tego, że przywódca organizacyjny, menedżer stojąc w obliczu wyboru konkretnej opcji, powinien postanowić, co wybiera i z jakiego powodu oraz mieć pełną świadomość konsekwencji danego wyboru. Takich wyborów przywódcy dokonują nieustannie, w związku z tym decydowanie staje się jednym z kluczowych elementów zarządzania organizacjami, zarówno tymi, które nastawione są na osiąganie zysku jak też innych, np. z obszaru administracji. Decydowanie warunkuje sprawność funkcjonowania organizacji z perspektywy strategicznej. Indra Nooyi, ta 60-letnia kobieta–przywódca wielkiego światowego koncernu, w podejmowaniu decyzji jest wizjonerką, ma instynkt niemal zwierzęcy, pozwalający jej wyczuć wczesne sygnały, rynkowe trendy, niemal węchem.

Patrząc na świat biznesu można zaobserwować zwiększającą się aktywność kobiet. Kobiety bardziej niż mężczyźni sprawdzają się w organizacjach ustabilizowanych, gdzie nie ma konieczności walki o przetrwanie. Kobiety mają bogatą wyobraźnię, szerzej postrzegają spektrum funkcjonowania organizacji. Głębiej patrzą na problemy i są bardziej aktywne. W literaturze przedmiotu wymienia się szereg uwarunkowań zróżnicowania szans kobiet i mężczyzn oraz trudności jakie napotykają kobiety realizujące się zawodowo w obszarze zarządzania. Wiele z nich ma swoje źródło w stereotypach płci, odzwierciedlających szeroko obserwowany podział na role męskie i kobiece.

W opinii R.K. Sprengera, mężczyźni funkcjonujący na stanowiskach menedżerskich już na starcie otrzymują większy kredyt zaufania niż kobiety, niezależnie od rezultatów swojej pracy. Często bywa tak, że kobiety na wysokich stanowiskach „toleruje” się dopiero po osiągnięciu przez nie wysokich wyników. Kobiety muszą wywalczyć sobie pozycję, pokazać, jakie są dobre w swoim fachu, aby ustawić się we właściwym miejscu w hierarchii organizacyjnej. Kobieta z zasady nie nadaje się do określonych zawodów, dopóki nie pokaże w pełni swojej klasy i profesjonalizmu. Wciąż powierzanie kobietom wysokich stanowisk kierowniczych nie jest popularne. Zarząd powierzający kobiecie eksponowany fotel, bierze na siebie paradoksalnie jakby większą odpowiedzialność.

Antropologia rozwojowa pokazuje, że wiele z kompetencji kierowniczych odnajdujemy u kobiet jako cechy wyraźnie wrodzone. To daje im przewagę nad mężczyznami. U kobiet przede wszystkim na przestrzeni stuleci wykształciła się umiejętność pracy zespołowej, poczucie wspólnoty celów, silna tożsamość grupowa. Kobiety mają instynkt stadny. Kobiety wykazują się twórczą przedsiębiorczością, mają zdolności organizacyjne, myślenie kojarzeniowe, wrażliwość na niesprawiedliwość, potrafią w razie konieczności podjąć szybko właściwą decyzję. Kobiety potrafią działać sprawnie na wielu poziomach zróżnicowanego funkcjonowania jednocześnie, jakby w wielu liniach melodycznych zaklętych w czas trwania „utworu”, jakim jest realizacja zadań w przedsiębiorstwie.

Wydaje się, że nie bez znaczenia jest w analizie postaci kobiety-przywódcy koncernu PepsiCo kontekst kulturowy w jakim się wychowała. Związki kultur narodowych z kulturą organizacyjną przedsiębiorstw wykazał już Geert Hofstede, nazywając ten wpływ zaprogramowaniem umysłu. Kultura organizacyjna, będąc pochodną kultury w szerszym kontekście, należy dzisiaj do tzw. miękkich elementów zarządzania ułatwiających budowanie przewagi konkurencyjnej w biznesie. Indra Nooyi jest hinduską. Niewątpliwie wpisuje się w pewien sposób w szereg wybitnych postaci kobiet Wschodu, takich jak Indira Gandhi czy Matka Teresa. Skala działań Nooyi jest podobna, materia nieco inna. Zapewne jednak te kobiety coś łączy, może jest to właśnie specyficzna inteligencja duchowa kobiet Wschodu, dająca im niezwykłą siłę wewnętrzną służącą realizacji wielkich wyzwań w świecie opartym o zhierarchizowany system wartości materialnych i niematerialnych.

We współczesnym odpowiedzialnym społecznie biznesie tzw. misja organizacji gospodarczej wiąże się niejako z koncepcją tzw. służebnego przywództwa. Pojęcie to wprowadził do literatury przedmiotu Robert Greenleaf. Wielu amerykańskich teoretyków używa tego pojęcia na określenie liderów, wyznających najbardziej istotne wartości. Przewodząc organizacjom służą oni tym wartościom. Te kluczowe wartości dotyczą takich spraw, jak: stosunek do klientów, jasno sprecyzowany produkt, obszar działania, technologia i innowacyjność, pomysł na przetrwanie, filozofia działania, własny wizerunek czy troska o pracowników. Wśród postulowanych przez firmy wartości na uwagę zasługują wartości ekonomiczne, etyczne, ideologiczne i ekologiczne. Wartości materialne i niematerialne.

Być może w wyborze na stanowisko szefa koncernu właśnie kobiety wychowanej w kulturze azjatyckiej jakieś znaczenie miał fakt, iż w strategii rozwoju koncernu PepsiCo kluczową role odegrać ma w najbliższych latach rynek chiński. Menedżer realizujący tę strategię powinien umieć wpisać ją w kulturowy kontekst. Wszyscy guru zarządzania podkreślają dzisiaj kulturowe uwarunkowania realizacji strategii koncernów.

Wydaje się, że PepsiCo dokonuje rozszerzenia zakresu pojęcia zysku z jego wąskiego obszaru sprowadzającego się do wymiaru finansowego, na obszar uwzględniający jego znaczenie w wymiarze twórczej samorealizacji podmiotu życia gospodarczego. Ambicją koncernu, zapewne nie priorytetową, jest zdaje się ukazanie obrazu siebie jako sprawcy i gwaranta „wyzwolenia” pozytywnych mechanizmów ekonomicznych w środowisku, w którym racją istnienia podmiotów gospodarczych jest pomnażanie kapitału, a nie jedynie jego utrzymanie w nienaruszonej postaci. O potędze koncernu świadczyć mają sukcesy jego partnerów biznesowych na całym świecie. One to mogą być najlepszym świadectwem stosunku PepsiCo do świata wartości. Świata, któremu przewodzi 60-letnia kobieta-przywódca, Indra Nooyi.

Tekst: VALCO MEDIA

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

ZARZĄDZANIE ZMIANĄ

Opublikowany 2016/04/19

 

Tekst: Katarzyna Lorenc

 

Czy w świecie dynamicznych zmian można sobie wyobrazić zarządzającego organizacją, działem, zespołem, który nie potrafi zarządzać zmianą?

 

Dziś zarządzanie równa się zarządzaniu zmianami nieustannymi. Często równolegle wprowadza się wiele zmian. Jedna zmiana powoduje kolejną. Mówimy o zjawisku „lawiny zmian”. Zmiana w organizacji nie oznacza już wydania rozporządzenia i rozesłania informacji do pracowników. Większość zmian powoduje konieczność weryfikacji procedur, zatrudnienia, jakości usług, stylu zarządzania. Wymaga istotnego wysiłku i zaangażowania wielu ludzi w tym menedżerów na pierwszym etapie, a na kolejnym zmiany przyzwyczajeń, pielęgnowanych przez wiele lat, aż do momentu, gdy wytworzą się nowe zachowania i standardy. Konieczność wyrobienia w sobie postawy zostawiania starych zachowań na rzecz nowych, nieznanych, wymaga zarządzania i wsparcia menedżera. Budowanie autentycznego zaangażowania w kolejną zmianę jest menedżerskim majstersztykiem. Egzekwowanie zmiany zarówno u siebie, jak i podwładnych i współpracowników wymaga samodyscypliny i umiejętności budowania bardzo dobrych relacji.


Metodologia zarządzania zmianą różni się od technik zarządzania w stabilnym otoczeniu. Wiele technik i założeń tradycyjnego zarządzania nie wytrzymuje próby czasu. Rzemiosło menedżerskie wymaga „up-grade’u” u wszystkich, którzy uczyli się standardów z lat 80-tych i wcześnieszych. Potrzeba tu nowych umiejętności, a przede wszystkim nowych postaw menedżerskich.


Zapotrzebowanie na absorbowanie zmian, analiza otoczenia, dopasowywanie się do trendów, proaktywne wykorzystanie tendencji wymaga nowych założeń zarządzania, nowych struktur organizacyjnych i specyficznych kultur, które sprzyjają uczeniu się i szybkiemu reagowaniu. Niezbędna też jest zmiana podejścia do pracowników, którzy mogą stanowić przewagę w zmiennym otoczeniu albo balast.


Zdolność do sprawnej adaptacji i uczenia się przez całe życie to ogromne wyzwanie dla nacji, która twierdzi, że „szkołę już skończyła i nie po to kończyła, by się dalej uczyć”. Nasze skojarzenia związane z edukacją nie są najlepsze. Dodatkową komplikacją jest to, że razem z uczeniem się nowych rzeczy, trzeba oduczyć się starych. Dorosły w pracy to stanowczo nie „biała karta”. Dlaczego coś zmieniać skoro działa? Nie może zostać po staremu? Przecież nowe się nie uda, stare jest sprawdzone? – to typowe stwierdzenia, które słyszymy w firmach w czasie zmian.


Pracownikom jest autentycznie trudno zmienić swoje podejście. To wyzwanie dla dzisiejszych menedżerów. Jak polubić zmiany? Jak pomóc innym lubić je, uczyć się, modyfikować, przekształcać to co robimy. Aby zmiana w działaniu była widoczna, potrzebne jest zarządzenie zmianą postaw. To nowa część rzemiosła menedżerskiego. Ma swoją metodologię oraz swoje „BHP”.


Menedżer czy menedżerka podlega zmianie tak i jego/jej zespół. Umiejętność przeprowadzenia siebie przez zmianę, by pomóc swoim ludziom jest wyzwaniem, dlatego, że dziś oba procesy zachodzą równolegle. Czas na oswojenie zmiany dla menedżera nie jest dziś wiele dłuższy niż dla pracownika. Rozwiązaniem są techniki intrapersonalne, które pozwalają zarządzać sobą w zmianie i szybko przechodzić do działania. Bez tych umiejętności współczesny menedżer jest bezradny i zagubiony – nie stanowi gwarancji wyniku dla swojej organizacji.


W polskich firmach i instytucjach obserwujemy utrwalone kultury organizacyjne, które nie sprzyjają zmianom. Przykładowe zwyczaje związane z reagowaniem na błędy są sprzeczne z zasadami uczenia się. Szukanie winnych, karanie za niedociągnięcia, surowa krytyka, oczekiwanie perfekcyjnych rozwiązań, wywieranie silnej presji na rezultat – wszystko to skutecznie blokuje otwarcie się na uczenie. Na jednym ze szkoleń z zarządzania zmianą po prezentacji tych zachowań, jeden z uczestników zapytał: „To jak w ogóle mam zarządzać zespołem, skoro tych metod nie mogę używać?” To bardzo trafne pytanie, czym zastąpić represyjne i blokujące uczenie się techniki wpływu. Są one cały czas dość mocno wrośnięte w naszą kulturę zarządzania ludźmi. Nie znaczy to jednak, że nie mamy alternatyw. Mamy przykłady organizacji zarządzanych miękko i odnoszących spektakularne rezultaty i w Polsce i za granicą. Zmiana technik nie oznacza rezygnacji z realizacji celów, co jest silną obawą menedżerów. Przeciwnie, pozwala je osiągać i przekraczać, a efektem ubocznym jest to, że nowe techniki generują większą satysfakcję, zaufanie i zaangażowanie.


Ponieważ wiemy przed jak dużymi wyzwaniami stoją dziś dyrektorzy instytucji publicznych, organizacji pozarządowych, menedżerowie, właściciele i kierownicy zespołów przygotowaliśmy w 4business&people program studiów podyplomowych „Zarządzanie zmianą”, który będziemy od października realizować na Uczelni Techniczno – Handlowej im. H. Chodkowskiej. Program studiów oparty jest o autorską metodologię 4business&people „Przeprowadzania Organizacji przez Zmiany”. Usługa „Przeprowadzanie Organizacji przez Zmiany” została odznaczona Medalem Europejskim. Medal Europejski przyznawany jest przez Business Center Club, przy wsparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych i honorowym patronacie Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego z Brukseli. Jest jedną z najważniejszych nagród dla przedsiębiorców i instytucji Unii Europejskiej i jednocześnie rekomendacją dla wyróżnionych produktów i usług nagrodzonych firm.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

LŚNIENIE ZŁOTEGO CIELCA Rockefellerowie

Opublikowany 2016/04/19

 

 

Tekst: dr Jerzy Walkowiak

 

Zimna brutalność, z jaką ograbił on setki ludzi z ich skromnego majątku, jest przerażającym przykładem tego, w jaką bestię może przedzierzgnąć się człowiek – twierdził pastor Gladen z Kościoła Kongregacjonalistów, mówiąc o Johnie Rockefellerze, protoplaście dynastii Rockefellerów.

 

Kimkolwiek Rockefeller był prywatnie, dla opinii publicznej był tym, który wymyślił nową formę władzy gospodarczej - trust. Formę monopolu kapitalistycznego, w której przedsiębiorstwa stają się udziałowcami proporcjonalnie do swych wkładów, powierzając kierownictwo połączonych przedsiębiorstw jednemu zarządowi. Rockefeller był zawsze przeświadczony, że jest dobrym chrześcijaninem, i to zarówno w interesach jak i w życiu prywatnym. Głębokie przekonanie, że jest niesłusznie oczerniany połączone z silnym pragnieniem oczyszczenia się ze stawianych mu zarzutów, stanie się potem jedną z dominujących cech finansowego imperium, któremu dał początek.

Pytany przez dziennikarzy o szczególne fakty z dzieciństwa opowiadał jak odbierał pisklęta zdziczałym indyczkom. Wychował je i odsprzedał z zyskiem. Miał wtedy 7 lat. Zaczął wówczas zbierać pieniądze do błękitnej porcelanowej świnki. Po 3 latach uzbierał dość pieniędzy, by pożyczyć sąsiadowi 50 dolarów na 7 proc. Kiedy po roku dług został zwrócony wraz z odsetkami, wywarło to na nim głębokie wrażenie. 3,5 dolara odsetek stanowiło więcej, niż mógł zarobić kopiąc kartofle przez 10 dni po 10 godzin dziennie. Postanowiłem wtedy – pisał w swej autobiografi – że od tej pory pieniądze będą pracowały na mnie. Jego siostra sformułowała to w sposób bardziej dosadny: „Gdziekolwiek tylko mogło coś skapnąć, John zawsze nadstawiał swoją świnkę.”

Tworząc Standard Oil – przedsiębiorstwo przemysłu naftowego, strategię rozwoju firmy oparł na zaciąganiu wciąż nowych kredytów. Pierwszym kredytodawcą i wyrafinowanym nauczycielem był ojciec Rockefellera, który często zaskakiwał go nieoczekiwanie żądając natychmiastowego zwrotu pożyczonej gotówki. Była to znakomita szkoła. Kredyt stał się dla Rockefellera podstawą racjonalnej przedsiębiorczości. Do dzisiaj kredyt jest w amerykańskiej gospodarce ważniejszy od kapitału. Historia kredytowa przedsiębiorstwa stanowi o jego obliczu.

Egzamin na rekina finansowego zaliczył wchodząc w spółkę z kolejami. Zaproponował liniom kolejowym stałe, rytmiczne dostawy wydobywanej ropy zapewniając tym maksymalne wykorzystanie taboru. Stał się też czołową postacią koordynującą produkcję i przewozy ropy. Tak powstała w 1871 r. South Improvement Company. Następnie w stylu mafijnym „przekonał” właścicieli innych rafinerii, że jedynym sposobem na zlikwidowanie niszczącej konkurencji jest połączenie się w jedną organizację. Pod skrzydłami jego Standard Oil schroniła się firma Charles Pratt Company z Nowego Jorku i Acme Refining Company. Następnie w całkowitej tajemnicy zajęły się one wykupywaniem dla Rockefellera innych firm z branży naftowej. W 1880 roku Rockefeller nie miał już konkurencji. Przerabiał 95 proc. ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych.

Któregoś razu wizytował zakład, w którym rozlewano naftę do blaszanych beczek. Dowiedział się o używaniu do lutowania beczek 40 kropli cyny. Poprosił robotników o próbę z 38 kroplami. Niektóre z beczek przeciekały, ale gdy zwiększono liczbę kropli do 39, wszystko było już w porządku. Po latach, pytany o tego rodzaju oszczędności, Rockefeller uśmiechał się szeroko i mówił: „Zaoszczędziliśmy fortunę. Naprawdę fortunę.”

W swej światowej ekspansji Rockefeller uosabiał amerykańską ekspansję. Korzystał z tajnych raportów konsulów i ambasadorów Stanów Zjednoczonych, z których wielu pozostawało w „jego kieszeni”. Lata 90 XIX wieku i okres I wojny światowej to początek amerykańskiej supremacji gospodarczej, a Standard Oil był niewątpliwie najpotężniejszą organizacją w tym państwie. Stworzył ją człowiek, który dochodził 90-tki. Ten moloch gospodarczy nie składał się wyłącznie z rafinerii ropy naftowej i towarzyszącego przetwórstwa. Do Rockefellera należały też plantacje, kopalnie, fabryki, firmy maklerskie, towarzystwa ubezpieczeniowe i kancelarie prawnicze. Po wielkim kryzysie, w centrum Manhattanu, między 47 a 51 ulicą wyrósł kompleks 21 gmachów – Rockefeller Center. Powstał największy na świecie na owe czasy zespół prowadzący działalność finansową. Centralny budynek ma 70 pieter.

Rockefeller od samego początku zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie z sobą wrogo nastawiona opinia publiczna. Wydawał olbrzymie sumy, aby ją pozyskać. Jako pilny czytelnik Pisma Świętego wiedział, że „Miłosierdzie zakryje mnóstwo grzechów.” Z biegiem czasu zaczął mieć na wpół mistyczne poczucie, że został przeznaczony do roli „naczynia bogactwa”. „Bóg dał mi pieniądze. Wierzę, że moc robienia pieniędzy jest darem boskim danym po to, by rozwijać go i wykorzystywać dla dobra całej ludzkości. Mając ten dar sądzę, że moim moralnym obowiązkiem jest robienie pieniędzy. Coraz większych pieniędzy. I wykorzystywanie ich dla dobra moich bliźnich zgodnie z tym, co mi dyktuje głos sumienia.” Rockefeller wiedział, że decyzje, które musi podjąć w sprawie swojej fortuny będą ważniejsze od wszystkich, jakie podejmował kierując trustem.

Zaczął od utworzenia Instytutu Badań Medycznych swojego imienia. W pół wieku później jego wnuk David miał przekształcić instytut w Uniwersytet Rockefellera. Sprawne działanie powołanych do życia organizacji filantropijnych wydawało się mieć dobroczynny wpływ na opinię publiczną. Ale myślał o czymś jeszcze wspanialszym niż Instytut, Rada Edukacji czy Komisja Sanitarna, o czymś, co byłoby szczytowym osiągnięciem filantropii. Struktura taka powstała w 1913 roku, uzyskując status prawny i przybierając nazwę Fundacji Rockefellera. Po dziś dzień jest największą i najpoważniejszą instytucją filantropijną na świecie. Fundacja stała się organizacją cenioną, o dużym autorytecie, prowadząc liczne akcje oświatowe o skali międzynarodowej, niosąc pomoc w walce z pasożytami, chorobami zakaźnymi i tropikalnymi. Uczelnia ta może poszczycić się sporą listą laureatów Nagrody Nobla.

Dziełem „Lwa filantropii” była Generalna Rada Edukacji zajmująca się oświatą wśród Murzynów na Południu Stanów Zjednoczonych. Szczególnie starannie opracowano system szkolnictwa średniego. Gdy doświadczenia z czarnoskórą młodzieżą przyniosły oczekiwane rezultaty system zastosowano na terenie całego kraju, organizując w USA ogólnokrajowy system szkół średnich. Sukces osiągnięto w pracach nad zreformowaniem systemu kształcenia kadr medycznych. Rockefeller dotował poważnie oświatę medyczną, w tym uniwersytety Yale, Columbia, Harvard, University of Chicago. Mecenat imperium finansowego przyczynił się też do powstania muzeów Sztuki Nowoczesnej i Sztuki Prymitywnej. Rockefeller sfinansował również ośrodek sztuk scenicznych Lincoln Center w Nowym Jorku oraz odbudowę zabytkowego miasta Williamsburg w stanie Wirginia.

Współpracownicy i protegowani Fundacji zapewniali Rockefellerowi wpływy w sferze polityki. Dwóch prezesów Fundacji zostało sekretarzami stanu. Przez długi czas kierowali amerykańską dyplomacją. Spośród protegowanych wyszedł także Henry Kissinger, któremu gdy Nixon wygrał wybory, zaoferowano stanowisko asystenta do spraw bezpieczeństwa narodowego. Kiedy afera Watergate zrujnowała prezydenturę Nixona, a balast Wietnamu wciąż jeszcze ciążył na zaufaniu do Stanów Zjednoczonych, rola Ameryki jako autorytetu zdawała się chwiać. Wówczas na scenę wkracza David Rockefeller inicjując prace tzw. Komisji Trójstronnej. Skupiała ona wybitne osobistości lobby finansowego oraz elity środowisk politycznych i akademickich Ameryki Północnej, Zachodniej Europy i Japonii. Powodem powstania komisji było przygotowanie alternatywnego rządu na okoliczność upadku Nixona.

Dyrektorem wykonawczym Komisji mianowany został profesor nowojorskiego uniwersytetu Columbia, politolog Zbigniew Brzeziński (późniejszy doradca prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego). Swoje wyborcze zwycięstwo w 1975 roku Carter i jego ekipa zawdzięczają w dużej mierze właśnie poparciu Rockefellerów.

Jesienią 1974 roku prezydent Ford mianował Nelsona Rockefellera wiceprezydentem. Prasa oceniła wówczas jego majatek na ok. 70 miliardów dolarów w blisko 100 korporacjach. Był to już jednak polityczny pułap władzy, którego Rockefellerowie nie zdecydowali się przekroczyć. Społeczeństwo nie zniosłoby koncentracji w jednych rękach władzy politycznej i ekonomicznej. Od tej chwili krzywa rodziny zaczęła spadać, by w 1980 roku wywołać wstrząs wiadomością, że rodzina Rockefellerów sprzedała 51 proc. akcji Rockefeller Center Group spółce Mitsubishi Estate Limited. W 1987 roku Rockefeller Center określony został mianem Narodowego Pomnika Historycznego, co nie przeszkodziło korporacji Mitsubishi w przejęciu w dwa lata później całości kompleksu budynków. Monumentalne gmachy zdobione marmurem, złotem - pełne dostojnej powagi – symbol Ameryki, przejęli Japończycy.

W 2012 roku David Rockefeller mając 97 lat przejął tytuł najstarszego multimiliardera, stwierdzając – nadal trzymam się świetnie.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Błędy oceniania w rekrutacji i selekcji personelu

Opublikowany 2016/04/19

 

Jakość kadr jest fundamentem sprawności funkcjonowania każdej organizacji i firmy. Selekcja kandydatów do pracy stanowi wyzwanie. W procesie rekrutacji mogą pojawiać się błędy, których koszty będą miały wpływ na sukces lub porażkę budowanego zespołu.

Ocenianie w procesie rekrutacji i selekcji pracowników osiągnie cel, jeżeli nie będzie odbywać się spontanicznie, lecz będzie oparte o właściwy system rekrutacji i selekcji kandydatów stanowiący zbiór takich elementów jak: cele oceniania, zasady oceniania, kryteria oceniania, podmioty oceniania, przedmiot oceniania, techniki oceniania, procedury oceniania.

Błędy występują wszędzie tam, gdzie ma miejsce formułowanie sądów i ocen. Ocenianie kandydatów do pracy polega w decydującym stopniu na formułowaniu sądów wartościujących. Wielość czynników branych pod uwagę a także system i hierarchia wartości osoby oceniającej mogą mieć wpływ na obiektywność lub jej brak w procesie oceny.

Jednym z błędów oceniania może być tzw. myślenie na skróty, polegające na nie dość wnikliwym podejściu do procesu. Uwarunkowane może być to zauroczeniem pierwszym wrażeniem, brakiem pogłębionej refleksji, rutyną, stereotypowym podejściem czy brakiem rzetelności w wykonywaniu ważnych obowiązków przez osobę rekrutującą czy selekcjonującą personel. Poddawanie się stereotypowemu myśleniu jest jednym z najczęstszych defektów pojawiających się u osób odpowiedzialnych za ocenianie innych.

Postrzeganie ludzi stereotypowo jest widzeniem poprzez uproszczony szablon, jest jakimś abstrahowaniem cech osoby bez wnikania w złożoność struktury osobowości i kompetencji jednostki na tle innych. Nie dostrzega się zatem ważnych cech indywidualnych wyróżniających człowieka. Człowiek może być stygmatyzowany poprzez środowisko pochodzenia, miejsce zamieszkania, przeszłość itd. Wydaje się, że źródłem stereotypów są uprzedzenia. Konsekwencją takiego stanu rzeczy może być postawa „od” takich osób czyli unikanie, izolowanie się bądź nawet wrogość. Obraz osób ujmowanych stereotypowo czy stygmatyzowanych jest najczęściej negatywny. W związku z tym może być on krzywdzący oraz nieprawdziwy. Ma wymiar etyczny.

Trzeba jednak mieć świadomość faktu, że mogą pojawiać się również stereotypy pozytywne zakłócające jasność i obiektywizm oceniania. Najczęściej ma to miejsce gdy oceniana osoba jest atrakcyjna fizycznie, przenosi się wówczas jej atrakcyjność na cechy osobowości. Wydaje się nam, że osoby ładne są dobre, pracowite i kompetentne.

Tekst: A.D.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

BEZPIECZNE INWESTYCJE

Opublikowany 2015/09/14

Indywidualny Profil Klienta

 

autor tekstu: Piotr Moneta
Dyrektor Oddziału Premium

Alior Bank
w Gdańsku

 

 

 

MiFID - to skrót od Markets in Financial Instruments Directive (Dyrektywa w sprawie rynków instrumentów finansowych), a w praktyce określenie to dotyczy zapisów dwóch dyrektyw:MiFID 1 - Dyrektywa 2004/39/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 21 kwietnia 2004 w sprawie rynków instrumentów finansowych, MiFID 2 - Dyrektywa Komisji 2006/73/WE z dnia 10 sierpnia 2006 r. wprowadzająca środki wykonawcze do dyrektywy 2004/39/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez przedsiębiorstwa inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tejże dyrektywy. 

 

MiFID obowiązuje w Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG) obejmującym wszystkie 27 państw członkowskich Unii Europejskiej (UE), a także Norwegię, Islandię i Liechtenstein. Polska również wprowadziła w regulacjach krajowych rozporządzenia wykonawcze implementujące MiFID. Dyrektywa MiFID zapewnia inwestorom zwiększoną ochronę dzięki nałożonym na firmy oferujące usługi inwestycyjne wymogom podjęcia działań w zakresie:

• klasyfikacji klientów do jednej z trzech grup (Klienci Detaliczni, Profesjonalni
i Uprawnieni Kontrahenci) w oparciu o doświadczenie i wiedzę klienta w zakresie instrumentów finansowych,

• określania profilu inwestycyjnego klienta,
• badania odpowiedniości lub adekwatności usługi inwestycyjnej,
• przejrzystości i szerszego zakresu udzielanych informacji, w tym dotyczących instrumentów finansowych i ryzyka inwestycyjnego,
• opracowania, wdrożenia i poinformowania klientów o polityce najlepszej realizacji zleceń lub polityce działania w najlepiej pojętym interesie klienta oraz o polityce przeciwdziałania konfliktowi interesów.

Kiedy zaczynamy myśleć o oszczędzaniu czy inwestowaniu warto zastanowić się, gdzie uzyskamy wszystkie niezbędne informacje na temat dostępnych możliwości, zalet i wad konkretnych produktów? Uważam, że warto poświecić czas, aby spotkać się z doświadczonym doradcą, polecanym przez innych klientów. Osobą, która dzięki posiadanym kompetencjom i wiedzy systematycznie dostarcza swoim klientom ponadprzeciętne i co ważne powtarzalne wyniki. Przed wszystkim jednak, niezależnie od sytuacji jest w ciągłym kontakcie z klientem.
Kiedy chcemy kupić nowe obuwie to rzadko się zdarza, że wybieramy przypadkowy sklep i kupujemy w nim pierwsze lepsze buty. Wiemy w jakim celu będziemy wykorzystywać buty, jaki potrzebujemy rozmiar. Potrzebujemy natomiast informacji z jakiego materiału są wykonane, musimy sprawdzić czy są wygodne, poszukać opinii użytkowników tego modelu, poznać ich cenę i dowiedzieć się jak należy je konserwować, aby służyły jak najdłużej. Pojawia się zatem pytanie, dlaczego w rozmowie o pieniądzach i możliwościach ich pomnażania wybieramy często pierwszą nadarzającą się propozycję?

Indywidualny profil inwestycyjny pomaga w bezpieczny sposób określić cel naszych inwestycji. Czy chcemy tylko ochronić swój kapitał? Czy wystarczy nam zwrot na poziomie lokat, obligacji? A może akceptując wyższe ryzyko wybierzemy rynek akcji? Ważny jest również horyzont czasowy inwestycji. Warto pomyśleć jak długo już oszczędzamy i jaki zwrot średnio rocznie uzyskiwaliśmy do tej pory. Im dłuższy okres przyjmiemy tym większa szansa, że wybierając bardziej ryzykowane rozwiązania oszczędzając systematycznie unikniemy strat i zrealizujemy oczekiwane zyski.

Doświadczeni doradcy zdają sobie sprawę, że inwestując nie należy przesadnie ulegać emocjom, a spadki stanowią dobrą okazję do zakupów. Klienci przed rozmową o inwestowaniu pieniędzy są zazwyczaj nastawieni bardzo optymistycznie. W momencie, kiedy widzą jak ich kapitał wzrasta czują podekscytowanie i przejęcie. Następny etap to euforia, która jest określana jako punkt maksymalnego ryzyka finansowego. Jeżeli inwestycje zaczną topnieć wkrada się niepewność i następnie negacja („ może poczekam jeszcze chwile”). Później pojawia się obawa, desperacja i panika. Klienci zaczynają zadawać sobie pytania np. „Jak mogłem się aż tak mylić?” Następuje kapitulacja i przygnębienie, co określane jest jako punkt maksymalnych możliwości finansowych. Ponownie pojawia się nadzieja, ulga i znowu optymizm.

Pytanie zatem brzmi: Jakie wnioski Polacy wyciągają z naszych krajowych doświadczeń dotyczących systematycznego oszczędzania lub obiecywanych bardzo wysokich zysków?

Pamiętajmy o tym, że wybierając sposób inwestowania nie możemy opierać się tylko na wynikach z poprzednich lat. Powinniśmy poznać strategię funduszu, dowiedzieć się jak dany fundusz jest zarządzany i jakie opłaty są z tym związane. Wszystkie te informacje jest nam w stanie dostarczyć doświadczony doradca. Rzeczywistość jest jednak zgoła inna. Nierzadko wybieramy pierwszą propozycję, o której słyszeliśmy z mediów lub z przekazu reklamowego. Czy oby na pewno jest to bezpieczne i przynoszące oczekiwane zyski rozwiązanie?
Warto być aktywnym na kilku rynkach na raz, gdyż jedną z podstawowych zasad inwestowania jest dywersyfikacja portfela. Tworzenie indywidualnych portfeli inwestycyjnych, w których będziemy posiadali różne klasy aktywów pozwoli nam spokojnie

i systematycznie pokonywać napotkane wyzwania. Zbudowanie swojego własnego portfela, w którym będą obligacje, akcje, surowce, nowe technologie czy zasoby naturalne jest realne nawet przy ograniczonym kapitale.

Z badań przeprowadzonych w 2014 r. przez jedną z instytucji finansowych działających w Polsce wynika, że blisko 60% Polaków w wieku 18 – 65 lat nigdy nie posiadało i nie zamierza nabywać jednostek uczestnictwa w jakimkolwiek TFI. Nigdy nie posiadało jednostek TFI, ale myśli o tym w przyszłości zaledwie 4% ankietowanych. Martwi również fakt, że 37% osób w wieku 18-24 nie wie czym są fundusze inwestycyjne.

Miałem okazję prowadzić w szkołach podstawowych zajęcia na temat oszczędzania wśród najmłodszych. Okazało się, że temat ten pojawia się w rozmowach tylko w nielicznych rodzinach. Nasuwa się zatem pytanie: Czy warto uczyć systematycznego oszczędzania już od najmłodszych lat? Na przykład korzystając ze znanej wszystkim świnki skarbonki.

 

WIEDZA EKONOMICZNA

Opublikowany 2015/08/03

JAKO ELEMENT KULTURY BEZPIECZEŃSTWA WE
WSPÓŁCZESNYM SPOŁECZEŃSTWIE DEMOKRATYCZNYM

 

 

Inwestowanie zasadniczo polega na tym, że patrzysz
na akcje jak na firmy, wykorzystujesz wahniacen
rynkowych i poszukujesz marży bezpieczeństwa.

Warren Buffet

 

tekst: Jerzy Walkowiak

 

 

 

Wstęp

 

W pełni demokratyczny udział obywateli jako podmiotów życia społecznego wymaga od nich opanowania fundamentów wiedzy ekonomicznej, co daje w konsekwencji szansę na świadome, racjonalne i pozbawione emocji podejmowanie decyzji politycznych bez zbędnego balastu przeróżnej maści szamańskich społeczno-gospodarczych recept. Znajomość praw rynku i umiejętność posługiwania się podstawowymi narzędziami ekonomicznymi, wykraczającymi poza sporządzanie corocznych rozliczeń z fiskusem stanowić może poszerzenie  obszaru wolności obywatelskich a w konsekwencji staje się budowaniem kultury bezpieczeństwa w szerszym kontekście. Demokratyczne społeczeństwo to społeczeństwo obywateli podejmujących ważne decyzje w oparciu o pełną informację oraz jej odpowiednią interpretację. Jak twierdzi Małgorzata Zaleska, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego, praktyczna wiedza ekonomiczna powinna być traktowana jako prawo każdego obywatela, a nie jako towar dostępny tylko dla nielicznych.[1]

            Specjaliści doszli do wniosku, że nawet inwestorzy giełdowi nie zawsze postępują racjonalnie podejmując decyzje finansowe, a cóż dopiero wymagać od zwykłego zjadacza chleba, słabo obeznanego z mistyką finansów.Benjamin Graham, autor Security Analysis już w 1934 roku był zdania, że rynek często błędnie wycenia akcje ze względu na ludzkie emocje – strach i chciwość. W fazie wybujałego optymizmu chciwość wynosi akcje ponad poziom ich wartości wewnętrznej i powoduje, że są one przewartościowane. Innym razem strach tnie ceny i wówczas akcje są niedowartościowane.[2]

            Analizując problem kultury bezpieczeństwa w kontekście edukacji ekonomicznej i bezpieczeństwa ekonomicznego należy mieć świadomość dwóch poziomów owego bezpieczeństwa. Jak twierdzi Katarzyna Żurowska, bezpieczeństwo ekonomiczne należy rozpatrywać w skali makro i w skali mikro. W ujęciu makroekonomicznym będzie to skala państwa, stabilność zatrudnienia, poziom bezrobocia, realne perspektywy rozwoju gospodarczego, płynność finansowa państwa. W ujęciu mikroekonomicznym będzie to ekonomia gospodarstw domowych lub przedsiębiorstw.[3]Poprawna ocena rzeczywistych zagrożeń ekonomicznych jest niezwykle trudnym zadaniem, a co za tym idzie racjonalność podejmowanych decyzji z punktu widzenia troski o bezpieczeństwo ekonomiczne jest ograniczona, gdyż ilość czynników mających na nie wpływ jest ogromna. Dodatkową trudność stanowi dynamika zmian społeczno-gospodarczych w krótkiej i dłuższej perspektywie czasowej. Wzajemne zależności są trudne do uchwycenia, wymagają dużej wiedzy, doświadczenia i odpowiednich narzędzi badawczych. O ile badania ilościowe przeprowadzić jest łatwiej, to badania jakościowe, które moglibyśmy zakwalifikować do obszaru kultury bezpieczeństwa stanowią poważne wyzwanie. Na trudność obiektywnej oceny poziomu bezpieczeństwa ekonomicznego wpływ ma kompleksowość problemów, powiązania międzynarodowej gospodarki oraz wiedza ekspertów uzależniona od dostępności informacji.[4]Możemy zatem w niniejszym skromnym opracowaniu jedynie zasygnalizować wąski pakiet problemów.

 

 

Miejsce refleksji ekonomicznej w kształtowaniu kultury bezpieczeństwa

 

Wiara w to, że procesy ekonomiczne są uzależnione od czynników kulturowych ma w naukach ekonomicznych długą tradycję. Sam Adam Smith analizował życie gospodarcze jako skomplikowany proces, solidnie umocowany w tradycji społeczeństwa. Podobnie sądził Max Weber w publikacji pt. Etyka protestancka a duch kapitalizmu.[5]Jak twierdzi Krzysztof Kostro, zainteresowanie polskich ekonomistów kulturą jest paradoksalnie mniejsze aniżeli w innych krajach. W gronie ekonomistów rozważane są z reguły czysto ekonomiczne, twarde realia rynkowe bez odniesień do szerszych uwarunkowań.[6]

W niniejszym tekście stawiamy tezę mówiącą o tym, że edukacja ekonomiczna społeczeństwa może mieć pozytywny wpływ na kształtowanie kultury bezpieczeństwa. Doświadczenia szeregu ostatnich lat wskazują na niski poziom wiedzy ekonomicznej Polaków. Fakt ten sprawia, że obywatele, klienci różnychkorporacji, przedsiębiorstw, firm czy finansowych podmiotów stają się często ofiarami swojej niewiedzy oraz manipulacyjnych technik wywierania wpływu stosowanych przez nieuczciwych partnerów biznesowych, dla których zasady etyki niewiele znaczą. Liczy się bowiem zysk osiągany w krótkiej perspektywie czasowej. Zysk za wszelką cenę. W niezadowalającym stopniu państwo jako podmiot nadrzędny wykazuje troskę o obywateli, by uchronić ich zasoby finansowe i tym samym zagwarantować im bezpieczeństwo ekonomiczne. W sytuacjach trudnych obywatel jest bez szans, zostaje sam. Nikt rozsądny nie oczekuje jednak prowadzenia obywatela, klienta instytucji finansowych, za przysłowiową rączkę, niczym w państwie opiekuńczym. Jednakże zaufanie do państwa i demokratycznego porządku społeczno-gospodarczego buduje się między innymi w oparciu o partnerskie relacje.

Wydaje się, iż istnieje pilna potrzeba promowania praktycznej wiedzy ekonomicznej dostosowanej do potrzeb różnych środowisk i grup wiekowych Polaków. Niedostatek  edukacji w tym zakresie, zbytnia ufność w skuteczną kontrolę państwa a także zwykła naiwność, szczególnie ludzi starszych, ukazują nam wagę problemu.Opinię na temat słabości edukacji ekonomicznej polskich obywateli potwierdza autorytet, jakim jest Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Banku Polska.Stwierdza on z ubolewaniem, że pomimo ćwierćwiecza transformacji ustrojowej i gospodarczej wiedza powszechna na temat mechanizmów ekonomicznych oraz instytucji finansowych jest mizerna. Brak szerokiego kształcenia w tym zakresie mści się niezrozumieniem funkcji banku centralnego, budżetu państwa, zakresu działań banków komercyjnych, rynku ubezpieczeń, giełdy itd.[7] Zdaniem profesora Kalickiego, społeczeństwo popierając gospodarkę rynkową, w sytuacji ponoszenia kosztów ryzyka rynkowego i chybionych decyzji finansowych winą obarcza nie siebie lecz rząd oraz instytucje finansowe. Jest to wynik elementarnego niedosytu wiedzy. Dlatego tak istotne jest propagowanie edukacji ekonomicznej społeczeństwa.

W naturze Polaków nie leży biegłe operowanie żywym pieniądzem czy wirtualnym kapitałem. W powszechnej opinii tego rodzaju zajęcie nie jest uznawane za uczciwą pracę. W poglądzie tym utwierdzają obywateli liczne przykłady oszustw finansowych, których padają ofiarą. Nie rozumiejąc mechanizmów odrzucają narzędzia i możliwości bogacenia się w ten sposób.

Światowy kryzys finansowy ostatnich lat uzmysłowił wszystkim konieczność głębokiego przemyślenia roli i funkcji państwa w gospodarce oraz skuteczności działających w nim średnich i wielkich instytucji finansowych. Szereg państw, Irlandia, Islandia, Hiszpania czy ostatnio Grecja znalazło się na krawędzi bankructwa uzależnionych od wierzycieli. Wierzyciele ustalają terminy spłat zobowiązań finansowych pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Państwo bankrut zobligowane do zdobycia kapitału koniecznego do spłaty obciążeń jest zmuszone do wyprzedaży najcenniejszych zasobów, często za cenę niewspółmiernie niską w stosunku do rzeczywistej wartości. Jak twierdzi Konrad Raczkowski, po prostu państwo wyprzedaje się wówczas za bezcen.[8] Taka terapia szokowa może zrujnować rynek pracy w państwie przy równoległym braku zaspokojenia podstawowej potrzeby bezpieczeństwa społecznego, sądzi dalej wspomniany wyżej autor. Raczkowski uważa, że kryzys finansowy ukazał, jak iluzoryczne jest bezpieczeństwo ekonomiczne nie tylko całych dużych podmiotów jakimi są państwa, ale także setek tysięcy czy milionów zwykłych małych gospodarstw domowych z ich skromnymi budżetami. Trudno kwestionować taki pogląd, biorąc pod rozwagę siłę współczesnego kapitału, sztucznie kreowanego za pomocą działań Public Relations w oderwaniu od realności gospodarki. Jawi nam się tym samym patologiczny obraz rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Na tle innych państw gigantyczne zadłużenie Polski może budzić niepokój, wbrew optymistycznym diagnozom stanu finansów państwa prezentowanym w mediach. Brak szerokiej społecznej dyskusji ekonomicznej, samodzielności sądów i właściwego wnioskowania nawet ludzi wykształconych sprawia, że ulegamy błogiemu medialnemu szumowi informacyjnemu. Wszystko to powoduje, że jest dzisiaj w Polsce miejsce na poważną refleksję ekonomiczną w kontekście kultury bezpieczeństwa.

Rolą państwa jest właściwa troska o interes narodowy i zasoby finansowe Polaków. Jednym z pozytywnych lecz cząstkowychna powyższym tle działań jest program zainicjowany przez Związek Banków Polskich, którego ambicją jest proces animowania, wspierania i wypełniania treścią działań w obszarze edukacji i finansów. W program ten udało się zaangażować najwybitniejsze postacie świata nauki i biznesu. Program nosi nazwę Nowoczesne Zarządzanie Biznesem a realizowany jest przez Centrum Prawa Bankowego i Informacji.[9]

 

Bezpieczeństwo ekonomiczne państwa a działalność ponadnarodowych korporacji

 

Analizując konstytucyjne podstawy bezpieczeństwa ekonomicznego w Polsce dnia dzisiejszego nie sposób nie odnieść się do ich źródeł. W Art. 20 Konstytucji RP czytamy, że społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Wydaje się, iż źródła te tkwią w trzech wyraźnie zarysowanych doktrynach społeczno-gospodarczych: społeczno-politycznej i gospodarczej doktrynie ordoliberalizmu niemieckiego, moralności i przedsiębiorczości postrzeganej z perspektywy amerykańskiego liberalizmu, demokracji i chrześcijaństwa oraz w etyce gospodarczej Katolickiej Nauki Społecznej. Innym, nie mniej istotnym źródłem, wydają się być odniesienia do „konstytucji” ponadnarodowych korporacji gospodarczych wchodzących na polski rynek od czasu politycznego przełomu. Tym, czym dla struktury państwa jest konstytucja - ustawa zasadnicza, tym dla przedsiębiorstw jest misja organizacji gospodarczej. Ta swoista „konstytucja firmy”, jak określa ją wielu badaczy, wyrażana jest publicznie poprzez deklarację misji.

Ustawa zasadnicza jest aktem prawnym o najwyższej mocy prawnej określającym między innymi podstawy ustroju gospodarczego.[10]  Od strony formalnej takie cechy konstytucji jak szczególna treść oraz trwałość zbliżają misję organizacji do ustawy zasadniczej. Różni je najwyższa moc prawna przysługująca konstytucji państwa. Funkcje: normatywna, integracyjna oraz socjalizacyjna również upodobniają obydwa dokumenty. Konstytucja państwa podobnie jak misja organizacji wyznacza fundamenty kultury organizacyjnej danej wspólnoty w kontekście norm i wartości.[11]

O ile pierwszy rodzaj źródeł jest stosunkowo znany, o tyle misje ponadnarodowych korporacji działających w Polsce nie są powszechnie znane. Zasady ich funkcjonowania w Polsce reguluje ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. Rozdział 6 traktuje o działalności oddziałów i przedstawicielstw przedsiębiorstw zagranicznych. W art. 85 czytamy, że „1.Dla wykonywania działalności gospodarczej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przedsiębiorcy zagraniczni mogą, na zasadzie wzajemności, o ile ratyfikowane umowy międzynarodowe nie stanowią inaczej, tworzyć oddziały z siedzibą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zwane dalej oddziałami.” Zasady działalności gospodarczej przedstawione zostały w art. 17 i 18 wspomnianej ustawy. Brzmią one następująco: „Przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów konsumentów.”, „Przedsiębiorca jest obowiązany spełniać określone przepisami prawa warunki wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności dotyczące ochrony przed zagrożeniem życia, zdrowia ludzkiego i moralności publicznej, a także ochrony środowiska.”. Wyraźnie widać w powyższych tekstach intencję  odniesienia się ustawodawcy z wielką troską do idei dobra wspólnego, jako wartości wysoko sytuowanej w aksjologicznym porządku życia społeczno-gospodarczego naszego kraju.

W ukazanych artykułach ustawodawca przedstawia nam wizję relacji występujących pomiędzy biznesem i społeczeństwem. Wizja ta nie wyklucza kontroli społecznej nad działalnością gospodarczą. Kontrola ta zbudowana jest na fundamencie apeli etycznych. Jednak aby zabezpieczyć się przed ewentualnym negatywnym wpływem działalności gospodarczej społeczeństwo dysponuje dwoma pozaetycznymi formami kontroli biznesu: prawo stanowione i prawa rynku.   Interesujące wydaje się pokazanie wizji takich relacji od strony samego biznesu, od którego wymiernej działalności w poważnym stopniu zależy możliwość realizacji w praktyce bezpieczeństwa ekonomicznego.

Z praktycznego punktu widzenia trudno przecenić pogłębienie wiedzy na temat dużych organizacji gospodarczych, których oddziaływanie na jednostkę, społeczeństwo i naturę jest niebagatelne. Skala operacji gospodarczych, jakich dokonują te organizacje jest ogromna, w niejednym przypadku dysponują one zasobami porównywalnymi z potencjałami średniej wielkości państw. Dla przykładu warto wspomnieć, że już w 1995 obroty General Motors wynosiły 169 mld dolarów, PKB Austrii wynosił w tym samym czasie 158 mld dolarów. Dysponując znaczącą „władzą” korporacje międzynarodowe od lat wpływają na kształt wielu sfer życia obywateli, w tym politykę, prawo i bezpieczeństwo ekonomiczne. Ich wpływ na losy  gospodarki  światowej  jest  niebagatelny,  gdyż są  one  traktowane  jako podstawowy wzorzec do naśladowania dla mniejszych przedsiębiorstw. To wszystko sprawia, że duże organizacje gospodarcze są niepowtarzalnym przedmiotem badań naukowych, gdyż poprzez swoją działalność odnoszą się niejako do aksjologicznego wymiaru ekonomicznych doktryn. Te z kolei obecne są w ustawach zasadniczych, w tym w polskiej konstytucji.

 

Reinterpretacja obrazu korporacji w wymiarze globalnym i lokalnym

 

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpiła w świecie wyraźna zmiana w postrzeganiu ponadnarodowych podmiotów gospodarczych. Gdy blisko trzydzieści lat temu korporacje pojawiały się dopiero w wielu krajach, sądzono, że działają one poza wszelką kontrolą i stanowią potencjalne zagrożenie dla suwerenności państw narodowych. Uważano wówczas, że ich głównym celem jest rabunkowa gospodarka lokalnych społeczności i transfer zysków. Tak postrzegane wówczas obce koncerny były ponadnarodowymi organizacjami niosącymi zagrożenie z zewnątrz. Wydawało się, iż chwiejąc podstawami gospodarki krajów podkopują podstawy demokratycznych systemów władzy.[12]

Dzisiaj obraz ponadnarodowych korporacji wygląda pozytywnie. W pewnym stopniu jest to wynik działań z zakresu Public Relations. O korporacjach mówi się i pisze wiele. Rośnie wiedza ekonomiczna społeczeństw, w tym na temat znaczenia inwestycji zagranicznych. Ponadnarodowy biznes ukazuje się nam jako pozytywna, twórcza siła działająca na globalnym rynku. Domaga się on głosu w procesie decydowania o kształcie globalnego społeczeństwa. I tak np. koncern Grand Metropolitan twierdzi, że „transfer władzy” jest określeniem sposobu, w jaki kieruje on swymi interesami. Tę ideę promuje w swoim zaangażowaniu w życie społeczności, w których funkcjonuje. Ich celem jest, zdaniem kierownictwa, koncentracja wysiłków i zasobów na tym, by umożliwić mniej uprzywilejowanym członkom społeczeństwa konkurowanie i zwycięstwo, podobnie jak umożliwiają to swoim pracownikom. Przekazujemy im władzę, jak twierdzi koncern.  To jednak wymaga społecznej odpowiedzialności biznesu. Ponadnarodowy biznes może stać się narzędziem wywoływania pozytywnych zmian społecznych także w naszym kraju.

W sytuacji występowania konfliktu pomiędzy podstawowymi wartościami z obszaru kultury organizacyjnej korporacji a podstawowymi wartościami i przywiązaniem do tradycji lokalnej społeczności, na której terenie firma inwestuje, koncern szuka partnerów biznesowych wśród lokalnych firm, dążąc do unifikacji wartości. Najczęściej robi to przez fuzje i przejęcia a także alianse strategiczne uzyskując status inwestora strategicznego.  Przykładem może być wykupienie swego czasu przez koncern Coca Cola sztandarowego polskiego „cukiernika”- Wedla i sprzedaż produktów pod flagą tej lokalnej marki. Podobnie zrobił koncern Cadbury odkupując Wedla od Coca Coli. Proces ten trwa. Dzisiaj właścicielem Wedla są w Polsce Japończycy. W powszechnej świadomości Wedel wydaje się być nadal polskim przedsiębiorstwem. Inne działanie mogłoby być postrzegane jako atak na lokalną kulturę i wartości narodowe.

Amerykański badacz i liberalny myśliciel zajmujący się zagadnieniami gospodarczymi, Adolph A. Berle, współtwórca teorii nazwanej rewolucją menedżerów, twierdzi że korporacje zyskały olbrzymią władzę i nic tego procesu nie jest  w stanie zmienić. Problem tkwi, zdaniem autora, w tym, że władza ta może być wykorzystywana w wielu celach – dobrych i złych, egoistycznych lub dla dobra społecznego. Berle twierdzi, że współczesne korporacje wymknęły się spod kontroli praw wolnego rynku, jakim podlegają mniejsze organizacje gospodarcze. Nadanie odpowiedniego kierunku działalności korporacji ponadnarodowych staje się problemem całego społeczeństwa. Berle widzi kilka płaszczyzn „nadzoru” nad kierunkiem działania korporacji i harmonizowania ich działalności z interesem społecznym. Pierwszą płaszczyzną jest coś, co nazwał on sumieniem korporacji, odwołując się w ten sposób do niezbędności wprowadzania zasad etyki biznesu do funkcjonowania tych organizmów gospodarczych.[13]  W sytuacji niedostatecznych narzędzi kontroli społecznej wielkich korporacji decydującego i faktycznego znaczenia nabiera milcząco przyjęta i dokładnie nie zdefiniowana filozofia ludzi, którzy podejmują decyzje w korporacjach.[14]  Właściwe kształtowanie tego korporacyjnego sumienia (etyki środowiskowej, filozofii przedsiębiorstwa wyrażonej w misji), wyeksponowanie w nim troski o dobro wspólne, odpowiedzialności społecznej byłoby ważnym krokiem zabezpieczającym przed patologicznym wykorzystywaniem władzy przez ludzi decydujących o kierunkach rozwoju korporacji.

Drugim narzędziem kontroli powinno być, zdaniem Berlego, stworzenie nowej doktryny konstytucyjnej, w której ramach olbrzymia władza korporacji miałaby być poddana podobnym ograniczeniom jak władza stanowych i federalnych organów państwowych w Stanach Zjednoczonych.

W kontekście powyższej refleksji warto przytoczyć słowa innego amerykańskiego myśliciela, którym jest Antony Jay, autor głośnej książki pt. Machiavelli i zarządzanie. Jay zadaje w niej futurystyczne pytanie: Czy naród – firma zastąpi naród – państwo jako podstawową jednostkę polityczną?[15]Czy zatem pojęcie obywatela zastąpi pojęcie pracownika ponadnarodowych korporacji a państwo zamieni się w ponadnarodową organizację gospodarczą funkcjonującą w wymiarze globalnym? Jay twierdzi, że państwo i korporacja są pod wszystkimi podstawowymi względami podobne, a nawet takie same, szczególnie pod względem tworzenia podstaw wzajemnego oddziaływania czynników ekonomicznych i politycznych. Dzięki coraz większym rozmiarom firm i korporacji można, zdaniem Jaya, analizować je w kategoriach politycznych. Można domniemywać, że gdy zatrudni się ludzi, zagwarantuje im godziwe wynagrodzenie i trwałe bezpieczeństwo ekonomiczne, to od tego momentu będą angażować swoją energię dla dobra zatrudniającej ich korporacji. 

W celu uzyskania strategicznej przewagi nad konkurencją w skali globalnej, firmy takich potęg gospodarczych jak np. Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Japonia czy Rosja walczą o dominację gospodarczą wspierane przez rządowe agencje wywiadowcze. Ponadnarodowe korporacje, duże firmy, dysponują specjalnymi wydziałami do analizy konkurencji pracującymi jak CIA i KGB razem wzięte. Miles Copeland z CIA, definiował w swoich pamiętnikach naciski polityczne jako zdobywanie sojuszników własnej sprawy poprzez pozyskiwanie koncernów przemysłowych i handlowych w rozpracowywanych krajach i nakłanianie ich do wywierania dyskretnego nacisku na rządy. Administracja Clintona stworzyła Narodową Strategię Eksportową, określoną potocznie jako dyplomacja handlowa. Polega ona na udzielaniu przez administrację USA wszechstronnej pomocy amerykańskim firmom w walce o kontrakty przez najwyższych urzędników państwowych, z prezydentem włącznie. Ogromne znaczenie, jakie administracja amerykańska przywiązuje do dyplomacji handlowej bierze się ze zmiany koncepcji bezpieczeństwa narodowego i reorientacji priorytetów polityki zagranicznej USA. Tzw. bezpieczeństwo ekonomiczne, czyli dbałość o siłę i prosperity amerykańskiej gospodarki zostało uznane za główny czynnik bezpieczeństwa narodowego.

 

Lobbing interesów gospodarczych

 

W powyższym kontekście szczególnego znaczenia nabiera rzecznictwo interesów, określane mianem lobbingu. Philip Kotler określa lobbing jako kontaktowanie się i przekonywanie członków ciał ustawodawczych i urzędników państwowych do określonych rozwiązań prawnych i administracyjnych.[16] Inni określają lobbing jako marketing idei. Rzecznictwo interesów polega zatem na wywieraniu wpływu na proces decyzyjny w instytucjach władzy państwowej.  We wczesnym okresie funkcjonowania lobbingu w Stanach Zjednoczonych większość lobbystów interesowała się przede wszystkim sprawami gospodarczymi. Krytycy rzecznictwa interesów, szczególnie lobby gospodarczego, wskazują na szereg negatywnych aspektów tej działalności, mających wpływ na jakość życia publicznego. Spośród najczęściej wymienianych należy wskazać na fakt, że niekontrolowana działalność lobbystów może uwikłać przedstawicieli władz w bezpośrednie uzależnienie od grup interesów. Przybierać to może w skrajnych przypadkach postać wykorzystywania władzy dla celów prywatnych, korupcji jak również groźniejszą postać - obniżenia sprawności funkcjonowania struktur państwa. Rodzić to może z kolei ryzyko uzależnienia interesów narodowych od zagranicznych podmiotów gospodarczych, zjawisko to występuje zwłaszcza w mniejszych państwach znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Przykładem może być Ukraina. Niektóre z państw, które spotkał taki los bywają uzależnione od pojedynczych korporacji lub inwestorów zagranicznych (np. Gazpromu), którzy podporządkowują własnym interesom lokalne rynki i możliwości wzrostu gospodarczego.

Z pojęciem lobbingu ściśle wiąże się pojęcie public affairs (PA), które dawniej identyfikowane było jako działanie na rzecz dobra wspólnego. Jak pisze Z. Wójcik, zajmowanie się interesem publicznym staje się ważne, gdy wpływa na prawodawstwo.  Na liście oferowanych usług jednej z działających w Polsce firm PA odnajdujemy monitorowanie warunków gospodarczych oraz bieżącej i przyszłej działalności legislacyjnej polskiego parlamentu i rządu.  Od pewnego czasu obserwuje się w Polsce, wzorem innych państw, ożywioną dyskusję dotyczącą ustawowej regulacji lobbingu. W 1946 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przyjął federalną ustawę dotyczącą kontroli lobbingu. Ustawa ta definiuje lobbies jako grupy interesów, usiłujące wpływać na procedurę ustawodawczą w Kongresie. Nowszą ustawą dotyczącą lobbingu jest Lobbying Disclosure Act, obowiązujący od 1996 roku, wprowadzający poprawki do poprzednich regulacji. Dokument ten określa nową definicję lobbysty, za którego przyjmuje się osobę, która utrzymywała więcej niż jeden kontakt lobbystyczny w Kongresie, spędza więcej niż 20% czasu  w ciągu 6 miesięcy na zajęciach lobbystycznych. Za kontakt lobbystyczny uważa się każdą ustną, pisaną, elektroniczną formę komunikacji w celu wpłynięcia na decydentów władzy wykonawczej czy ustawodawczej w imieniu klienta.            

   U podstaw powstania każdego przedsiębiorstwa, każdego przedsięwzięcia gospodarczego, istnieje jakaś przyczyna – racja jego istnienia. Na użytek  naszych badań zdefiniowaliśmy misję organizacji jako cel jej istnienia. Cel organizacji nie jest jeden. Oprócz celów o znaczeniu strategicznym dla firmy istnieją cele pośrednie. Większość organizacji na początku XX wieku koncentrowała się na jednym celu podstawowym, tj. zysku, a obecnie wiele gospodarczych podmiotów międzynarodowych o dużej sile ekonomicznego oddziaływania nie stawia maksymalizacji zysku na pierwszym miejscu, lecz realizuje wiele celów.[17]Jak twierdzą Hampden-Turner i Trompenars, Niemcy znacznie częściej niż Amerykanie deklarują odrzucenie stanowiska, według którego zysk jest jedynym rzeczywistym celem przedsiębiorstwa. Według Niemców cele są bardziej złożone i wyrafinowane. Reinhard Mohn, emerytowany szef niemieckiego koncernu Bertelsmann, uważa, ze celem przedsiębiorstwa nie jest już maksymalizacja zysku, lecz jak najlepsze przysłużenie się społeczeństwu.[18] Pytanie brzmi: Czy przysłużenie się społeczeństwu goszczącemu korporację jest realizacją dobra wspólnego?

 

 

Ograniczona racjonalność decyzji ekonomicznych w skali mikroekonomicznej

 

O wielu decyzjach natury ekonomicznej podejmowanych przez całe rzesze zwykłych ludzi, w tym także mniej lub bardziej, jak byśmy ich nie nazwali, zaangażowanych inwestorów finansowych możemy stwierdzić z dużym przekonaniem, że były nieracjonalne. Na dowód tego możemy posłużyć się zapożyczoną z prestiżowej Harvard Business School metodą analizy przypadków, począwszy od Bezpiecznej Kasy Oszczędności Lecha Grobelnego a skończywszy na aferze Amber Gold.

Na uwagę zasługuje problem racjonalności decyzji o zakładaniu rodziny, urodzeniu i wychowaniu dzieci przez młodych ludzi. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo ekonomiczne rodziny nakazuje wykazanie się daleko idącą roztropnością w tym względzie, a co najmniej odkładanie w czasie tej fundamentalnej decyzji.Jak pokazują szacunki Centrum im. Adama Smitha koszt wychowania dwójki dzieci w Polsce (do dwudziestego roku życia) wynosi ok. 280 tys. zł.[19]Współczesna rodzina jako fundament społeczeństwa bliska jest analizom naukowym psychologii, socjologii, pedagogiki czy prawa. Stosunkowo małe jest jednak zainteresowanie rodziną w ekonomii.[20] Temat związków uwarunkowań podejmowania decyzji ze sposobem ich podejmowania oraz konsekwencjami realizowanych decyzji stanowi kluczowy obszar zainteresowania ekonomii.[21]Głównym powodem, dla którego istotne staje się diagnozowanie mechanizmów wpływających na podejmowanie decyzji i zachowanie podmiotów w skali makro jak też mikro jest ograniczoność zasobów połączona z nieograniczonością potrzeb. To sprawia, że rodzi się konieczność dokonywania wyboru pomiędzy realizacją wąsko pojętych indywidualnych celów a troską o tzw. dobro wspólne. 

 

 

 

Podsumowanie

 

Podsumowując rozważania dotyczące wiedzy ekonomicznej jako elementu kultury bezpieczeństwa we współczesnym społeczeństwie demokratycznym stwierdzamy, że niski poziom wiedzy ekonomicznej polskiego społeczeństwa przekłada się na ograniczoną racjonalność decyzji natury ekonomicznej w skali mikro, przeciętnego obywatela. Na tym tle wyraźnie trend odwrotny występuje w racjonalności działań ekonomicznych dużych podmiotów gospodarczych. W skali makro wiedza ekonomiczna ekspertów dużych podmiotów finansowych sprawia, iż ich bezpieczeństwo ekonomiczne jest zagwarantowane a ponoszone ryzyko inwestycyjne jest zdecydowanie mniejsze od ponoszonego przez drobnego inwestora. Mamy zatem do czynienia z ogromną dysproporcją w poziomie wiedzy ekonomicznej obu podmiotów, co sprawia, iż „Duży może więcej”.

Można chyba postawić śmiałą tezę, mówiącą o tym, że wiedza ekonomiczna daje przewagę konkurencyjną w czerpaniu z dobrodziejstw demokratycznego społeczeństwa i wolnorynkowej gospodarki.A zatem budowanie nowoczesnego społeczeństwa opartego na wiedzy staje się strategicznym celem edukacji ekonomicznej i kultury bezpieczeństwa państwa.

Jednym z przykładów pozytywnego wkładu w edukację ekonomiczną społeczeństwa realizowanego przez duże podmioty finansowe wykazujące społeczną odpowiedzialność biznesu są działania Deutsche Banku Polska, który podejmował w przeszłości wiele inicjatyw mających na celu zbliżenie między środowiskiem szkolnym a praktyką gospodarczą. Większość z tych działań miała charakter upowszechniania wiedzy, np. udział przedstawicieli banku w seminariach, wykładach czy też debatach. Część tej współpracy dotyczyła także zachęcania w trakcie tego typu spotkań zdolnych absolwentów do pracy w bankowości – twierdzi prezes DB Polska Krzysztof Kalicki.

Józef Wancer, prezes zarządu Banku BGŻ także dostrzega wagę upowszechniania wiedzy ekonomicznej. Jest to jedna z ważniejszych misji społecznych – każda organizacja kompetentna w tym zakresie powinna się w nią włączyć. Skutki niedostatecznej edukacji są kosztowne dla wszystkich stron. A to właśnie instytucje finansowe, które na bieżąco współpracują ze swoimi klientami, mają największą świadomość, jakich aspektów dotyczy brak edukacji ekonomicznej.

Powyższe przykłady wskazują, iż świadomość problemu rośnie a podejmowanie działań edukacyjnych przez instytucje finansowe buduje społeczne zaufanie do ich intencji.

 

Bibliografia:

 

  1. Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.
  2. Banaszak Bogusław, Porównawcze prawo konstytucyjne współczesnych państw demokratycznych, Kantor Wydawniczy Zakamycze, Kraków  2004.
  3. Berle J A.A. r , The 20th Century Capitalism Revolution, New York 1960.
  4. HagstromRobert G., Na sposób Warrena Buffeta, Klasyka Biznesu, 2010.
  5. Hampden-Turner Charles, Trompenaars Alfons, Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Oficyna Ekonomiczna, Kraków 2000.
  6. Jay Antony, Machiavelli i zarządzanie, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1996.
  7. Jasiecki Krzysztof, Molęda-Zdziech Małgorzata, Kurczewska Urszula, Lobbing, Dom Wydawniczy ABC, Kraków 2000.
  8. Kośny Marek, Determinanty bezpieczeństwa ekonomicznego rodzin, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Wrocław 2013.
  9. Kostro Krzysztof, Zagadnienia kulturowe w ekonomii, „Gospodarka Narodowa” Nr.3/2009.
  10. Levitt T., The Marketing Mode: Pathways to corporate Growth, McGraw-hill, London 1969.
  11. Minus Paul M.   red. nauk., Etyka w biznesie, Warszawa 1995, Wydawnictwo Naukowe PWN.
  12. Osiatyński Wiktor, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984.
  13. RaczkowskiKonrad, Bezpieczeństwo ekonomiczne. Wyzwania dla zarządzania państwem, Oficyna Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o.
  14. Zaleska Małgorzata, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.
  15. Żmigrodzki Marek, Dziemidok-Olszewska Bożena, Współczesne systemy polityczne, Warszawa 2007.
  16. Żukrowska Katarzyna, Bezpieczeństwo ekonomiczne, w: red. nauk. Stanisław  Sulowski, Michał Brzeziński, Trzy wymiary współczesnego bezpieczeństwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2014.

http://www.finanse.egospodarka.pl/31376,Ile-kosztuje-wychowanie-dzieci-w-Polsce.



[1] Małgorzata Zaleska, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[2] Robert G. Hagstrom, Na sposób Warrena Buffeta, Klasyka Biznesu, 2010, s. 49.

[3] Katarzyna Żukrowska, Bezpieczeństwo ekonomiczne, w: red. nauk. Stanisław  Sulowski, Michał Brzeziński, Trzy wymiary współczesnego bezpieczeństwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2014, s. 99.

[4] Tamże, s. 110.

[5] Krzysztof Kostro, Zagadnienia kulturowe w ekonomii, „Gospodarka Narodowa” Nr.3/2009, s. 28.

[6] Tamże, s. 29.

[7]Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki , „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[8] Konrad Raczkowski, Bezpieczeństwo ekonomiczne. Wyzwania dla zarządzania państwem, Oficyna Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o., s. 7.

[9]Alebank.pl, pisma, Edukacja ekonomiczna: Biznes i edukacja: synergia dla dobra gospodarki, „Nowoczesne Zarządzanie Biznesem” 2015/01.

[10] Por. Marek Żmigrodzki, Bożena Dziemidok-Olszewska, Współczesne systemy polityczne, Warszawa 2007, s. 48.

[11] Por. Bogusław Banaszak, Porównawcze prawo konstytucyjne współczesnych państw demokratycznych, Kantor Wydawniczy Zakamycze, Kraków 2004, s. 24-25.

[12] Paul M. Minus red. nauk., Etyka w biznesie, Warszawa 1995, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 18.

[13] Wiktor Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984, s. 216-217.

[14] A.A. Berle Jr, The 20th Century Capitalism Revolution, New York 1960.

[15] Por. Antony Jay, Machiavelli i zarządzanie, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1996, s. 233.

[16] Krzysztof Jasiecki, Małgorzata Molęda-Zdziech, Urszula Kurczewska, Lobbing, Dom Wydawniczy ABC, Kraków 2000, s. 17.

[17] T. Levitt, The Marketing Mode: Pathways to corporate Growth, McGraw-Hill, London 1969.

[18] Charles Hampden-Turner, Alfons Trompenaars, Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Oficyna Ekonomiczna, Kraków 2000, s. 200.

[19]http://www.finanse.egospodarka.pl/31376,Ile-kosztuje-wychowanie-dzieci-w-Polsce.

[20] Marek Kośny, Determinanty bezpieczeństwa ekonomicznego rodzin, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Wrocław 2013, s. 14.

[21] Tamże, s. 22.

 

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

WEJŚCIE SMOKA - BANK OF CHINA

Opublikowany 2015/08/02

 

 

tekst: Wioleta Krośkiewicz

 

Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) jest chińskim bankiem mającym swoją siedzibą w Pekinie. Jest największym bankiem na świecie, biorącpod uwagę rozmiar jego aktywów. W 2014 roku usytuował się na pierwszym miejscu prestiżowego rankingu największych firm na świecie Global 2000 magazynu Forbes oraz na 25 miejscu w rankingu Global 500 opracowanym przez magazyn Fortune. ICBC ma swoje oddziały w wielu krajach świata, od niedawna także w Polsce. 

 

 

 

Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) zaliczany jest do największych chińskich banków. Powstał w 1984 roku i sukcesywnie staje się coraz większą korporacją transnarodową. W 2014 roku bank zatrudniał na całym świecie 462 282 pracowników oraz posiadał aktywa o wartości ponad 3,3 bilionów dolarów. Zysk netto w tym samym okresie wyniósł 44,5 mld dolarów.W 2006 roku ICBC wszedł na giełdę, debiutując jednocześnie w Hongkongu i Szanghaju, gdzie w wyniku największego w tamtym czasie IPO zebrał 21,9 mld dolarów.

Industrial and Commercial Bank of China na rynku polskim był pierwszym bankiem pochodzącym z Chin, który musiał dostosować się do trudnych wymagań regulacji finansowych, jakie panują w Polsce. W każdym kraju, w którym znajdują się jego filie, stara się on współpracować z lokalną polityką.

Z końcem 2013 roku bank posiadał 4 735 milionów klientów korporacyjnych, co stanowiło wzrost o 357 tysięcy w stosunku do końca 2012 roku, a także 432 miliony klientów indywidualnych, dzięki dystrybucji złożonej z 17 245 placówek krajowych oraz 329 placówek zagranicznych i ponad 1903 banków partnerskich rozmieszczonych na całym świecie. Bank dla swoich klientów oferuje również usługi za pośrednictwem sieci e-bankowości, która obejmuje szereg usług telefonicznych i internetowych, a także samoobsługowych centrów bankowych tworzących międzynarodową ponadrynkową strukturę. Według statystyk z PBC (People’s Bank of China) na koniec 2013 roku, bank zajął pierwsze miejsce w branży bankowej w zakresie kredytów korporacyjnych oraz salda depozytów korporacyjnych, z udziałem w rynku wynoszącym 11,5% oraz 12,0%.

Bank został uhonorowany tytułem "Najlepszego Korporacyjnego Banku w Chinach" przez Global Finance. Pod koniec 2013 roku saldo kredytów korporacyjnych osiągnęło 7 046 515 mln RMB, co stanowiło wzrost o 713 937 mln RMB w stosunku do końca poprzedniego roku .

Bank ICBC za cel postawił sobie poprawę systemu zarządzania oprocentowaniem. Ujednolicono mechanizm ustalania cen dla kluczowych klientów i zwiększono poziom cen depozytów. Na koniec 2013 roku stan depozytów korporacyjnych wynosił 7 503 497 milionów RMB, co stanowiło wzrost o 595 252 RMB w porównaniu do końca poprzedniego roku.

            Pierwsze zagraniczne siedziby banku ICBC powstały w 1993 roku w Singapurze oraz Kazachstanie. Cztery lata później, w 1997 roku, otwarta została filia w Seulu, a w 2007 roku ICBC przejął Bank HalimIndonesia. W kolejnym roku powstały filie w Sydney i Nowym Jorku, a w 2009 roku w Hanoi. W następnym roku powstały filie w Abu Zabi, Malezji i Bangkoku, a w 2011 roku w Islamabadzie, Bombaju, Vientiane, Karachi oraz w Kambodży. Pozostałe siedziby banku znajdują się w Korei Południowej, Tokio, Hongkongu oraz w Katarze. Ekspansja ICBC doprowadziła również do otwarcia filii na kontynencie południowoamerykańskim w Brazylii, Argentynie oraz Peru.

W 2010 roku bank ogłosił oficjalne rozpoczęcie ekspansji na europejski rynek, zakładając siedzibę w Luksemburgu oraz oddziały w Moskwie, Londynie i Frankfurcie. Europejska strategia banku zakładała wspieranie chińskich przedsiębiorstw, a także ich ekspansji na rynku unijnym. Na początku 2011 roku ICBC Luksemburg przekształciło się w ICBC Europe, który jest całkowicie uzależniony od chińskiego ICBC. Swoją działalność prowadzi również w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii i Rosji. W tym samym roku otwarcie oddziałów w Amsterdamie, Mediolanie, Madrycie, Paryżu i Brukseli przyniosło w ciągu pierwszych sześciu miesięcy dochód w wysokości 10 milionów USD. W listopadzie 2012 roku powstał pierwszy oddział banku w Europie Środkowej, który otwarty został w Warszawie. Działania mające na celu nadzorowanie ICBC sprawuje instytucja z Luksemburga, oceniając kondycję i bezpieczeństwo oddziałów .

Bank ICBC systematycznie się rozwija, a przychody z roku na rok stają się coraz większe. W 2013 roku wynosiły 291 476 milionów RMB, czyli aż o 28 648 milionów więcej niż w 2012 roku. W 2014 roku natomiast przychody firmy wzrosły o 25 377 milionów RMB

w stosunku do roku poprzedniego.  

            Bank ICBC z roku na rok udziela coraz więcej kredytów zarówno firmom, jak i klientom indywidualnym. W 2012 roku udzielono kredytów na kwotę 8 803 692 milionów RMB, a w 2013 roku aż o 1 118 682 milionów RMB więcej. W 2014 roku natomiast udzielono pożyczek na kwotę 10 646 115 milionów RMB, czyli o 723 741 milionów RMB więcej niż w 2013 roku.

W marcu 2015 roku Industrial and Commercial Bank of China ogłosił wyniki obrotów za 2014 rok. ICBC odnotował zysk netto w wysokości 276,3 mld RMB, co stanowi wzrost o 5,1% w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Podstawowy zysk akcji to 0,78 RMB. Wartość aktywów netto na jedną akcję na koniec roku wynosiła 4,33 RMB.Bank nieustannie przyspiesza transformację operacyjną i rozwój kapitału oszczędności. W kwietniu 2014 roku ICBC uzyskał zgodę China Banking Regulatory Commission do podjęcia zaawansowanych środków dla zarządzania kapitałem. Według stanu na koniec 2014 roku, według obliczeń nowych zasad kapitałowych, współczynnik wypłacalności ICBC wyniósł 14,53%.

W 2014 roku ICBC otrzymał tytuł Bank of the Year. To nagroda zwycięzców globalnych i regionalnych. Tytuł nadany był przez brytyjski magazyn The Banker. ICBC stał się pierwszym bankiem komercyjnym w Azji, który zwyciężył w tej globalnej kategorii.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »